poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 17

To już szesnaście lat


Nikola po dwóch dniach wyszła ze szpitala. Cieszyła się, gdyż w końcu opuści te cztery ściany, w których była prawie dwa tygodnie. Chociaż dalej miała odpoczywać, to się tym nie przejęła, gdyż będzie to robiła w wygodnym łóżku w swoim mieszkaniu. Miała już dosyć, tych szarych kolorów i zieleni, która wcale jej nie uspakajała, a za to jeszcze bardziej ją denerwowała.

Pomimo uczuć mulata do niej, dalej chodziła z Niallem, który był naprawdę dobrym chłopakiem. Opiekował się nią, rozmawiał kiedy czuła się smutna, a w nocy kiedy spała nie odstępował jej na krok. Mimo, że wszyscy byli ucieszeni ich związkiem, to w głębi duszy współczuli Zaynowi, który musiał na to wszystko patrzeć. Wiedzieli, że trochę go to rani, ale nie chcieli dać mu tego do zrozumienia, ponieważ wtedy poczułby się jeszcze gorzej niż teraz.

Od sobotniego ranka wszyscy byli zabiegani i nie mieli czasu dla Nikoli, która samotnie wylegiwała się na łóżku. Może czasami patrzył co u niej Niall i rozmawiał z nią o jakiś pierdołach, które nie miały żadnego sensu. Dziewczyna była trochę zła, gdyż nikt nie złożył jej jeszcze życzeń. Już myślała, że wszyscy zapomnieli, chociaż często wspominała o swoich urodzinach, nawet kiedy leżała pod kroplówką w szpitalu. Jedynie mama i tata złożyli jej wszystkiego najlepszego przez telefon, ale i tak nie poprawiło jej to humoru, gdyż nie miała się z tym z nikim cieszyć. Trochę to było smutne i dołujące. Wszyscy zapomnieli o dniu, który był dla niej najważniejszy w ciągu całego roku. Chociaż w ten jeden dzień, mogli by niektórzy sprawić, że poczuje się jak jedna z tych ważnych osób, dla których urodziny są co dzień.

W końcu prawie wszyscy wyszli z mieszkania, została tylko z Niallem, który sam nie wiedział co ma robić. Chodził tam i z powrotem, nawet nie słuchał tego co Nikola mu opowiada. Czekał tylko na wiadomość od chłopaków, że wszystko jest już gotowe i może wziąć dziewczynę do rezydencji, tylko tak, żeby niczego się nie domyślała. Było to trochę trudne. Ciężko było wymyślić cokolwiek, wszystko wydawało mu się takie przewidywalne, ale postanowił, że zaryzykuje, a jeśli mu się nie uda, to będą nici z niespodzianki.

- Nudzi mi się! Może wyjdziemy na spacer, przydałoby się trochę przewietrzyć i pooddychać świeżym powietrzem, co ty na to – oświadczył blondyn, po tym jak dostał wiadomość na którą tak długo czekał. –Nawet nie próbuj powiedzieć, nie.

- To chyba nie mam wyjścia – uśmiechnęła się, a Niall pomógł jej się przebrać i dał ją na wózek, na którym musiała jeździć, gdyż z załamaną nogą oraz na dodatek  jeszcze z bolącymi kościami, trudno było się inaczej poruszać. Na szczęście nie mieszkali na wysokim piętrze, gdyż trudno byłoby mu ją znieść na dół, a na dodatek nie było jeszcze windy, ponieważ liny się przetarły i trzeba było wymienić.

Wychodząc na zewnątrz, niebieskooki blondyn powiedział do Nikoli, że muszą wstąpić jeszcze do niego, gdyż Liam ma coś mu ważnego do powiedzenia, ale jak już to załatwi, to będą już sami. Nie chciał jej okłamywać mimo wszystko, ale dla jej szczęścia, jest gotowy zrobić to co mu się nawet nie śniło robić. Wchodząc do rezydencji, którą dzielił wspólnie z czwórką innych chłopaków, nie widział niczego co było w środku, wszędzie było ciemno, nawet małe światełko się nie świeciło. Nagle wszyscy wyskoczyli zza kanapy, gwizdając i wiwatując na Nikoli cześć. Trudno było jej uwierzyć w to co widzi, była taka podekscytowana tym wszystkim, że jedyne co chciała zrobić to wstać i wszystkich przytulić najmocniej jak potrafi.

- Już myślałam, że zapomnieliście – powiedziała wzruszona całą tą sytuacją.

- Jak moglibyśmy zapomnieć o urodzinach tak wspaniałej dziewczyny, jaką ty jesteś. Nigdy nie miałam takiej siostry i przyjaciółki, bez ciebie nasz świat byłby szary. Jesteś małym promykiem, który oświetla naszą drogę. Kochamy cię – przytuliła się do Nikoli Justyna. A później reszta zrobiła to samo. Był to taki grupowy przytulas, blondynka czuła jak z jej oczu płyną drobne łezki. Jednak to nie były łzy smutku, tylko szczęścia. To były jej najlepsze urodziny. A dmuchając świeczki na torcie, zażyczyła sobie tego, żeby te wakacje się nie kończyły. Nie chciała opuszczać chłopaków, a jeszcze tylko miesiąc i parę dni. Ten czas tak szybko płynie, a co dopiero się poznali. Sama myśl o pożegnaniu ją przeraża. Najgłupsze jest to, że tak łatwo jest się przyzwyczaić do innego człowieka, że później trudno jest odejść. Zdmuchując świeczki, wszyscy śpiewali „Sto lat”, a Louis kamerował każdą chwilę. Chciał zostawić te piękne momenty, na pamiątkę. Najwięcej filmował Justynę, trochę ją to wkurzało, ale nie chciała się na niego gniewać w takim dniu. Uśmiechała się tylko do obiektywu, przesyłając buziaki. Cały wieczór przesiedzieli wygłupiając się i bawiąc się w różne dziwne gry, wymyślone przez chłopaków, tylko takie które nie wymagały zbyt dużo ruchu. Śmiali się, wygłupiali, razem czuli się tak dobrze, jakby wszystko było takie piękne i nic się nie stało. Jakby niektóre słowa nie zostały wypowiedziane. Chociaż ten dzień nie rozpoczął się w żaden szczególny sposób, to jego zakończenie zrekompensowało jej w całości całe poczucie niezadowolenia. Z własnego doświadczenia Nikola wiedziała, że przyjęcia  niespodzianki to najfajniejsza ze znanych jej form świętowania i musiała  przyznać, że kiedyś w przyszłości również chciałaby zorganizować komuś takie urodziny, by mógł on poczuć to samo niesamowite uczucie, które wtedy towarzyszyło jej. To były zdecydowanie najwspanialsze urodziny o jakich nawet nie śniła. Chociaż nic nie dostała z rzeczy materialnych, to się tym nie przejęła, gdyż dostała coś bardziej ważniejszego, przyjaźń chłopaków, której nie oddałaby za żadne skarby.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz