sobota, 19 lipca 2014
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Rozdział 17
To już szesnaście lat
Nikola po dwóch dniach wyszła ze szpitala. Cieszyła się, gdyż w końcu opuści te cztery ściany, w których była prawie dwa tygodnie. Chociaż dalej miała odpoczywać, to się tym nie przejęła, gdyż będzie to robiła w wygodnym łóżku w swoim mieszkaniu. Miała już dosyć, tych szarych kolorów i zieleni, która wcale jej nie uspakajała, a za to jeszcze bardziej ją denerwowała.
Pomimo uczuć mulata do niej, dalej chodziła z Niallem, który był naprawdę dobrym chłopakiem. Opiekował się nią, rozmawiał kiedy czuła się smutna, a w nocy kiedy spała nie odstępował jej na krok. Mimo, że wszyscy byli ucieszeni ich związkiem, to w głębi duszy współczuli Zaynowi, który musiał na to wszystko patrzeć. Wiedzieli, że trochę go to rani, ale nie chcieli dać mu tego do zrozumienia, ponieważ wtedy poczułby się jeszcze gorzej niż teraz.
Od sobotniego ranka wszyscy byli zabiegani i nie mieli czasu dla Nikoli, która samotnie wylegiwała się na łóżku. Może czasami patrzył co u niej Niall i rozmawiał z nią o jakiś pierdołach, które nie miały żadnego sensu. Dziewczyna była trochę zła, gdyż nikt nie złożył jej jeszcze życzeń. Już myślała, że wszyscy zapomnieli, chociaż często wspominała o swoich urodzinach, nawet kiedy leżała pod kroplówką w szpitalu. Jedynie mama i tata złożyli jej wszystkiego najlepszego przez telefon, ale i tak nie poprawiło jej to humoru, gdyż nie miała się z tym z nikim cieszyć. Trochę to było smutne i dołujące. Wszyscy zapomnieli o dniu, który był dla niej najważniejszy w ciągu całego roku. Chociaż w ten jeden dzień, mogli by niektórzy sprawić, że poczuje się jak jedna z tych ważnych osób, dla których urodziny są co dzień.
W końcu prawie wszyscy wyszli z mieszkania, została tylko z Niallem, który sam nie wiedział co ma robić. Chodził tam i z powrotem, nawet nie słuchał tego co Nikola mu opowiada. Czekał tylko na wiadomość od chłopaków, że wszystko jest już gotowe i może wziąć dziewczynę do rezydencji, tylko tak, żeby niczego się nie domyślała. Było to trochę trudne. Ciężko było wymyślić cokolwiek, wszystko wydawało mu się takie przewidywalne, ale postanowił, że zaryzykuje, a jeśli mu się nie uda, to będą nici z niespodzianki.
- Nudzi mi się! Może wyjdziemy na spacer, przydałoby się trochę przewietrzyć i pooddychać świeżym powietrzem, co ty na to – oświadczył blondyn, po tym jak dostał wiadomość na którą tak długo czekał. –Nawet nie próbuj powiedzieć, nie.
- To chyba nie mam wyjścia – uśmiechnęła się, a Niall pomógł jej się przebrać i dał ją na wózek, na którym musiała jeździć, gdyż z załamaną nogą oraz na dodatek jeszcze z bolącymi kościami, trudno było się inaczej poruszać. Na szczęście nie mieszkali na wysokim piętrze, gdyż trudno byłoby mu ją znieść na dół, a na dodatek nie było jeszcze windy, ponieważ liny się przetarły i trzeba było wymienić.
Wychodząc na zewnątrz, niebieskooki blondyn powiedział do Nikoli, że muszą wstąpić jeszcze do niego, gdyż Liam ma coś mu ważnego do powiedzenia, ale jak już to załatwi, to będą już sami. Nie chciał jej okłamywać mimo wszystko, ale dla jej szczęścia, jest gotowy zrobić to co mu się nawet nie śniło robić. Wchodząc do rezydencji, którą dzielił wspólnie z czwórką innych chłopaków, nie widział niczego co było w środku, wszędzie było ciemno, nawet małe światełko się nie świeciło. Nagle wszyscy wyskoczyli zza kanapy, gwizdając i wiwatując na Nikoli cześć. Trudno było jej uwierzyć w to co widzi, była taka podekscytowana tym wszystkim, że jedyne co chciała zrobić to wstać i wszystkich przytulić najmocniej jak potrafi.
- Już myślałam, że zapomnieliście – powiedziała wzruszona całą tą sytuacją.
- Jak moglibyśmy zapomnieć o urodzinach tak wspaniałej dziewczyny, jaką ty jesteś. Nigdy nie miałam takiej siostry i przyjaciółki, bez ciebie nasz świat byłby szary. Jesteś małym promykiem, który oświetla naszą drogę. Kochamy cię – przytuliła się do Nikoli Justyna. A później reszta zrobiła to samo. Był to taki grupowy przytulas, blondynka czuła jak z jej oczu płyną drobne łezki. Jednak to nie były łzy smutku, tylko szczęścia. To były jej najlepsze urodziny. A dmuchając świeczki na torcie, zażyczyła sobie tego, żeby te wakacje się nie kończyły. Nie chciała opuszczać chłopaków, a jeszcze tylko miesiąc i parę dni. Ten czas tak szybko płynie, a co dopiero się poznali. Sama myśl o pożegnaniu ją przeraża. Najgłupsze jest to, że tak łatwo jest się przyzwyczaić do innego człowieka, że później trudno jest odejść. Zdmuchując świeczki, wszyscy śpiewali „Sto lat”, a Louis kamerował każdą chwilę. Chciał zostawić te piękne momenty, na pamiątkę. Najwięcej filmował Justynę, trochę ją to wkurzało, ale nie chciała się na niego gniewać w takim dniu. Uśmiechała się tylko do obiektywu, przesyłając buziaki. Cały wieczór przesiedzieli wygłupiając się i bawiąc się w różne dziwne gry, wymyślone przez chłopaków, tylko takie które nie wymagały zbyt dużo ruchu. Śmiali się, wygłupiali, razem czuli się tak dobrze, jakby wszystko było takie piękne i nic się nie stało. Jakby niektóre słowa nie zostały wypowiedziane. Chociaż ten dzień nie rozpoczął się w żaden szczególny sposób, to jego zakończenie zrekompensowało jej w całości całe poczucie niezadowolenia. Z własnego doświadczenia Nikola wiedziała, że przyjęcia niespodzianki to najfajniejsza ze znanych jej form świętowania i musiała przyznać, że kiedyś w przyszłości również chciałaby zorganizować komuś takie urodziny, by mógł on poczuć to samo niesamowite uczucie, które wtedy towarzyszyło jej. To były zdecydowanie najwspanialsze urodziny o jakich nawet nie śniła. Chociaż nic nie dostała z rzeczy materialnych, to się tym nie przejęła, gdyż dostała coś bardziej ważniejszego, przyjaźń chłopaków, której nie oddałaby za żadne skarby.
piątek, 4 kwietnia 2014
Rozdział 16
Fani rządzą
Zayn zmęczony z podpuchniętymi oczami od łez udał się do domu i pierwsze co zrobił to położył się na łóżku. Czuł się fatalnie, trudno opisać to innymi słowami. Co chwile po głowie chodził mu obraz całującej się Nikoli z Niallem. Wiedział, że to też trochę jego wina, ponieważ nie zrobił pierwszego kroku. A teraz jest już na to za późno. Już wszystko stracone, nie ma już nic.
Chociaż był sam w rezydencji, to czuł spojrzenia innych na sobie, które mówią w myślach, że jest złym człowiekiem i on nie zasługiwał na nią. Czuł się taki samotny. Nie mógł dłużej leżeć na łóżku, gdyż za bardzo był zdenerwowany i trudno było mu usiedzieć w miejscu. Udał się po schodach do salonu. Usiadł sobie na kanapie i włączył telewizor jednym z przycisków na pilocie. Właśnie leciały wiadomości, a Directioners mówiły o tym, jak bardzo dużo znaczy dla nic zespół One Direction i bez niego ich świat byłby bez jakichkolwiek wartości. Są po prostu częścią ich życia i mimo to, że nigdy ich nie spotkali to nie rezygnują, gdyż jeszcze mają na to czas. któregoś dnia, na pewno ich marzenia się spełnią, ale może nie na razie, może nie jest jeszcze na to czas.
Zayna wzruszyły ich słowa. Były one takie od serce i wiele dla niego znaczyły. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, chciał im wszystkim podziękować za to, że są z nimi i że mimo wszystko nie poddają się. Sam chciał być tacy jak oni, ale on już nie ma siły. Myślał, że wszystko będzie takie piękne, a tu nagle cały świat runął mu tuż pod stopami. Nic takiego nie zrobił, ani nie powiedział, ale może właśnie tak miało być.
Justyna po wyjściu Nialla z pomieszczenia gdzie leżała Nikola, udała się do środka i wkurzona zaczęła się na nią wydzierać.
- Jak ty mogłaś to zrobić. Zraniłaś jedno serce, które zasługiwało na miłość. No rozumiem, że to było niechcący, no ale mogłaś to zrobić dyskretnie. Teraz z jego oczu płyną łzy, a jego serce kruszy się na coraz mniejsze kawałki. – Justyna mówiła, a Nikola się trochę przeraziła. Nie miała pojęcia, o co jej chodzi, ale ona nie przestawała dalej mówić. - Jeśli uważasz, że Niall jest tym jedynym, to sobie tak myśl. No, ale chyba nie pomyślałaś, że może on też ma uczucia i to go bardzo zraniło.
- Ale o co ci chodzi?
- Jak o co, o Zayna. Zakochał się w tobie, chciał ci o wszystkim powiedzieć, ale bał się odrzucenia. Mówił mi o wszystkim, o tych wszystkich jego uczuciach, miał nadzieję, że ma jeszcze czas, a tu nagle… BUM… wszystko się zepsuło. On to wszystko widział, te twoje pocałunki z Niallem, to nie było zbytnio miłe dla niego. Chciałam go pocieszyć, ale chyba jeszcze bardziej go wkurzyłam moimi słowami. Porozmawiaj z nim, to będzie najlepsze wyjście – wyszła z pomieszczenia, nie słuchając nawet odpowiedzi Nikoli. Miała już dosyć tego wszystkiego. Tego udawania, przecież jeśli on coś do niej czuję, to ona powinna o tym wiedzieć. Nawet jeśli on ją przez to znienawidzi, to ma to gdzieś. Ona chcę tylko jego szczęścia i to jest na razie najważniejsze.
Nikola popatrzyła przez okno, znajdujące się tuż obok, a na jej twarzy pojawił się smutek. „A jednak on mnie kocha” – pomyślała, ale było już za późno. To byłoby trochę chamskie z jej strony, robić mu nadzieję, kiedy zaczęła chodzić z Niallem. Chciała mu, również wyznać swoją miłość, powiedzieć o tym jak śni o nim każdej nocy, jak nie widzi poza nim świata. No, ale coś czuła do Nialla, to było trochę coś innego, nie tak dużego, ale również coś bardzo ważnego. Nie wiedziała co ma robić. Nie chciała nikogo zranić, no ale już było trochę za późno. Chciała przytulić się do Zayna Malika i powiedzieć mu jak bardzo żałuje tego, jednak ten pocałunek był taki magiczny, już nie wiedziała co ma myśleć, była taka rozdarta.
Zayn siedział dalej wpatrzony w telewizor, nagle usłyszał dźwięk swojego telefonu. Dostał SMSa od Nikoli, nie chciał otwierać wiadomości, ale jednak to zrobił. Było napisane tam tylko krótkie „Przepraszam”. Malik zastanawiał się co to ma znaczyć, czyżby się dowiedziała o wszystkim, ale skąd. Pewnie Justyna powiedziała jej o wszystkim, może dobrze zrobiła, tak to nie będzie musiał patrzeć w jej oczy, kiedy będzie się dowiadywała o jego uczuciach. Nie chciałby patrzeć na to jak się z niego wyśmiewa. Odpisał tylko „Nie musisz za nic przepraszać, kochasz jego, a ja sobie z tym wszystkim poradzę. Nie martw się”.
poniedziałek, 10 marca 2014
Rozdział 15
Czasem lepiej niektórych rzeczy nie widzieć
Minął już tydzień odkąd Nikola siedziała w szpitalu, każdy na zmianę był przy niej i opiekował się dziewczyną, rozmawiając z nią oraz grając w różne gry niezbyt wyczerpujące. Od momentu wypadku wszyscy się do siebie zbliżyli, a wszystko to co się wydarzyło przedtem nie było już takie ważne. Justyna pogodziła się z Louisem, a dziewczyny nie chciały już wyjeżdżać do Polski i zostawiać chłopaków. Chociaż po głowie Justyny od jakiegoś czasu, chodziły dziwne rzeczy związane z jej snem, którego nie mogła zapomnieć, wiedziała, że to nic nie zmieni w relacjach z chłopakiem, który coś do niej czuł. On nie mógłby być tym samym mężczyzną, gdyż Louis nie byłby do tego zdolny, ponieważ jest zbyt wrażliwy, a poza tym nie zrobiłby jej tego. Sam powiedział, że ją kocha i nie wyobraża sobie, żeby mógł coś takiego zrobić.
Już od ponad dwóch dni jest pośród ich mama Nikoli i Justyny, która pierwsze co zrobiła, gdy dowiedziała się o incydencje Nikoli, to pojechała na lotnisku i weszła do pierwszego samolotu, który jechał prosto do Londynu. Poznała tam chłopaków i według niej wyglądają na dobrych zięciów, pozwoliła nawet dziewczyną się z nimi spotykać, nie pytając je o to nawet, czy w ogóle do nich czują coś więcej.
Stan Nikoli od jakiegoś czasu znacznie się poprawił i z każdym dniem polepszał się coraz bardziej. Czuła się coraz lepiej , chociaż dalej była osłabiona i nie miała siły nawet ruszać się z miejsca. Nogę miała złamaną, kości obolałe, a do tego jej serce było bardzo słabe. Niall oraz Zayn nie opuszczali jej na krok i byli na każde jej zawołanie. W ich zachowaniu wyczuwała, że coś do niej czują, ale coś więcej niż przyjaźń, gdyż jak mało kto spędzali z nią cały wolny czas. Chociaż w szpitalu kiedy straciła przytomność wiedziała o tym co miał zamiar powiedzieć Niall, nie miała nawet możliwości jakkolwiek mu odpowiedzieć, a teraz boi się zagadać. To wszystko było dla niej jak wyznanie miłosne. Jednak może on nie wiedział o tym, że ona zrozumiała o co mu chodzi. Jednak trudno powiedzieć, że ona odwzajemnia jego uczucia. Jej całe serce należało do mulata o dużych brązowych oczach, który chociaż starał się jej pomóc najbardziej jak potrafił, to nie miała pewności czy w ogóle coś czuje do niej. Był taki skryty i małomówny. Bardzo ją dziwiło to, że przy Justynie tak się otwiera i powierza jej wszystkie swoje sekrety. Czuła się zazdrosna, że więcej go łączy z Justyną niż z nią, ale może po prostu byli najlepszymi przyjaciółmi, którzy spędzali ze sobą dużo czasu. Nikola nie wiedziała co ma myśleć. Wszystko było dla niej takie inne i takie skomplikowane. Czasami po jej głowie chodziły różne dziwne myśli. „ A jeśli on mnie nie kocha? Jeśli robię sobie tylko nadzieję. Może dam szansę Niallowi. On przecież na to zasługuje, kocha mnie, ale czy ja go kocham. Nie jestem tego pewna, jednak Justyna też nic nie czuła do Louisa, a teraz są coraz bliżej siebie. Poznają się od nowa, a wszystko to co się kiedyś wydarzyło, przestało być dla nich takie ważne. Nie ma sensu śnić o chłopaku, dla którego jest wyłącznie przyjaciółką.”
Kiedy była sama. Powoli zasypiała, usłyszała pukanie do drzwi.
- Możesz wejść – powiedziała, a przed nią nagle pojawił się chłopak, o którym właśnie myślała. Jedyne co jej się pierwsze rzucało w jej oczy, to jego blond włosy, które były dla niej już takie znajome, że po prostu znała je na wylot.
- Chciałem z tobą pogadać w cztery oczy. Rzadko ze sobą rozmawiamy, a kiedy to robimy to nie jesteśmy sami. Trudno mi to powiedzieć, ale… - zaczął się przybliżać do Nikoli, a ona przerwała mu i dokończyła za niego.
- Kochasz mnie, nie potrafisz żyć beze mnie, a każdy dzień, kiedy jestem tuż obok sprawia, że jesteś ucieszony i nie możesz przestać myśleć o mnie. Chociaż traciłam już przytomność, to czułam, że te wszystkie słowa są skierowane do mnie. Bałam się do ciebie zagadać, ale jeśli ty już zrobiłeś to pierwszy, to chcę ci powiedzieć, że chcę spróbować.
Niall pochylił się nad Nikolą, ich twarze dzieliło tylko kilka centymetrów. Czuła jego oddech na swojej skórze i zapach jego perfum. Zapach przy którym nie umiała się skupić i myśleć. Nagle zapragnęła, żeby przestały ich dzielić nawet centymetry. On chyba pomyślał o tym samym, bo jego usta znalazły się na jej w tej samej sekundzie. Na początku całowali się delikatnie. Lekko muskając się ustami. Z czasem ich wargi zaczęły ze sobą w spół pracować, całowali się coraz namiętniej. A Nikola chciała, żeby ten pocałunek trwał wiecznie. Nie chciała opuszczać tej pięknej krainy, do której zawędrowała dzięki niemu – chciała, aby ta chwila nie miała swojego końca.
Nie zauważyli jak do pomieszczenia wchodzi Zayn, który patrząc się na ich całujących, poczuł jak jego serce łamie się na kilkanaście kawałków. Myślał, że to wszystko co sobie uronił w głowie, to nie prawda, ale wcale tak nie było. Cicho wycofał się do tyłu i zamknął za sobą drzwi. Nikt nawet nie zauważył jego obecności. A kiedy odsunęli się od siebie, na ich twarzach pojawił się uśmiech.
- Chcesz być moją dziewczyną? – zapytał się jej Niall, nie odrywając od niej wzroku. Ona patrzyła się w jego niebieskie oczy, w których były małe iskierki i powiedziała krótkie „Tak!”. Wiedziała, że robi dobrze, a Zayn jeśli jej nie kocha, niech wie co stracił.
Justyna zobaczywszy Zayna, który wycofywał się z pomieszczenia, w których leżała Nikola, zaobserwowała na jego twarzy krople łez, które spływały po jego policzkach. Wyglądał tak, jakby nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Przybliżyła się do niego Justyna i nie pytając go o nic, otuliła go swoim ramieniem. On nie raz ją pocieszał, pomagał jej przetrwać przez najgorsze momenty w swoim życiu, a teraz musi odwdzięczyć się tym samym.
- Myślałem, że jest jeszcze nadzieja, ale chyba jej nie ma. Nikola już wybrała Nialla, może tak miało być.
- Mówiłam ci, kiedyś żebyś powiedział jej o wszystkim co do niej czujesz, ale nie chciałeś tego zrobić. Teraz jest już po prostu za późno. A jeśli ona czuła to samo do ciebie, lecz pomyślała, że ty nie odwzajemniasz jej uczucia, więc zrezygnowała. Widzisz ja posłuchałam ciebie i jakoś wyszłam na ludzi, a ty moje słowa zlekceważyłeś. – przytulając go, mówiła do niego spokojnie wszystko co miała do powiedzenia. Wiedziała, że trochę go tym zrani, ale chciała, żeby był pewny tego co zrobił źle.
środa, 12 lutego 2014
Rozdział 14
Strach jest najgorszym co może nas spotkać
Zayn szedł przed siebie mijając tłumy ludzi. Wszyscy się na niego patrzyli, jednak on był zamyślony i nic nie mogło sprawić, żeby mógł zapomnieć o Nikoli. Uratował ją, a później po prostu nie chciał jej widzieć, gdyż ciężko było mu. Nie wiedział czy ona usłyszała to co mówił do niej, kiedy jego życie oraz jej stanęło na włosku. Chociaż wie, że nie są ze sobą blisko, to i tak do żadnej dziewczyny nie poczuł czegoś takiego.
Kiedy przed nim pojawiła się fontanna, postanowił usiąść sobie obok niej, wyciągnął z kieszeni monetę i wrzucił ją do wody w myślach mówiąc życzenie: „Chcę, żeby Nikola coś do mnie poczuła. Wiem, że to jest niemożliwe, ale proszę cię o to”. Spoglądał przez chwile na spływające strumienie wody, a następnie udał się w dalszą drogę po okolicy. Tym razem postanowił wyśpiewać wszystkie swoje smutki. Ludzie, którzy przechodzili obok niego, nie obchodzili go. Miał gdzieś wszystkich, kiedy nie może jej mieć.
Oni mówią, że dwie krzywdy nie są w porządku,
Ale nic nie jest ostateczne.
Tysiąc myśli, milion lęków i wciąż się uśmiechać.
Kiedy uciekniesz za szybko nigdy nie zobaczysz
Kolorów każdego wspomnienia.
Zwolnij i żyj każdym kolejnym dniem.
Nagle przed nim pojawił się tłum i zaczął go uważnie słuchać. Zayn stał w miejscu, a z jego ust wydobywały się kolejne słowa piosenki. Nastoletnie dziewczyny piszczały na jego widok i mówiły jego imię, starsi ludzie chcieli poczuć to co chłopak czuję, gdyż po jego twarzy wiedzieli, że coś go trapi.
Pamiętam jak kiedyś
Goniłem samochody i rozwiane wspomnienia.
Powiedziałem sobie
"Nie patrz wstecz, to jest Twoje życia".
Kiedyś mam zamiar zakochać się po raz pierwszy.
Pamiętam każdy kawałek mnie.
Wszystko było doskonałe i kompletne.
Więc wezmę to...
Jednego dnia na raz.
Jednego dnia na raz.
Kiedy skończył jedyne co usłyszał to bicie braw. Wszyscy chcieli go prosić o autografy i zdjęcia. Nie chciał im odmówić, jednak nie miał zbyt dobrego dnia na takie rzeczy, ale i tak jego serce było zbyt miękkie, żeby mógł im odmówić. A kiedy oddalał się od nich, powiedział do nich: „Nigdy nie przestawajcie spełniać swoich marzeń i pragnień, w końcu i tak wszystko ułoży się tak jak powinno się ułożyć”.
Justyna właśnie odkładała słuchawkę z jednej z szpitalnych budek telefonicznych. Rozmawiała ze swoją mamą, której wszystko powiedziała. Przez słuchawkę słyszała jej płacz, mówiła, że przyjedzie do nich, jednak Justyna namawiała ją do tego, żeby została tam gdzie jest i żeby się niczym nie martwiła, lecz ona nie chciała jej słuchać. Jedyne co chciała to być przy swojej córeczce, która jest dla niej najważniejsza na świecie, tak samo jak Justyna. Dzieci to jedyne co ma i na pewno ich nie straci. Okropne jest to gdy dziecko umiera szybciej niż rodzic. Nikt nie chciałby być na pogrzebie własnego dziecka. To jest takie bolesne przeżycie. Mimo błagań Justyny powiedziała, że za wszelką cenę przyjedzie do Londynu, gdyby miała nawet sprzedać dom i wszystko to co posiada.
Po rozmowie z rodzicielką poczuła jak z jej oczu płyną łzy, nie chciała tego robić, lecz co by była za córką, gdyby zataiła to wszystko przez swoją matką. Kiedy stała zapłakana poczuła jak ktoś dotyka ją swoimi ciepłymi dłońmi i masuje jej plecy. Odwróciła się w stronę owego człowieka i zobaczyła Louisa. Myślała, że już o wszystkim zapomniał, że jego uczucie do niej wyparowało, a to wszystko było tylko zauroczeniem. Chciała, żeby wszystko było takie jak przedtem i żeby nikt nie mógł zepsuć ich przyjaźni. Jednak nie było tak jak myślała. On płonął z miłości do niej.
- Nie mogłem dłużej patrzeć na twoje łzy. Ja mogłem cierpieć, ale na twoje cierpienie nie mogłem patrzeć. Ty tego wszystkiego nie zepsułaś tylko ja. Te narzekania i obwinianie ciebie, nie miało sensu. Przemyślałem twoje słowa i zgadzam się z tobą, nie da się wybierać tego kogo się chce kochać, serce przecież nie sługa. Widziałem jak chciałaś się do mnie zbliżyć, na pewno chciałaś coś na siłę do mnie poczuć, ale wiedź, że nie musisz. Ja mogę czekać nawet tysiąc lat, żeby z tobą być. – Justyna nie mogła już dłużej słuchać tego co mówi Louis. Chciała mu zamknąć buzię, więc przybliżyła się do niego, swoją dłoń położyła na jego włosach i pocałowała go, najczulej jak potrafiła. Kiedy się od niego odsunęła, poczuła dziwne uczucie. Po raz pierwszy gdy go dotykała, jego skóra i zapach był taki znajomy. Przestraszyła się, gdy przypomniała sobie swój sen, kiedy przyjeżdżała do Londynu. Ten facet był nawet podobny do Louisa, chociaż jego kontury były rozmazane. Bała się, że może się z nią skończyć tak samo jak we śnie. Jednak Tomlinson nie wygląda na zabójcę. Może to zwyczajnie był tylko taki zbieg okoliczności.
- Co się stało? – zapytał się z troską. Nie miał pojęcia co się dzieję. Nagle go pocałowała, a potem przerażona odsunęła się od niego, jakby coś sobie nagle uświadomiła. Po jego głowie chodziło jedynie to, że nadzieja na to, że coś poczuje do niego, prysła razem z tym pocałunkiem.
- Ty… Nie możesz być facetem z moich snów. On… mnie zabił.
- Co ty wygadujesz? – przytulił się do Justyny i objął ją ramieniem jak przyjaciel, który chce pocieszyć i uspokoić. – Jak mógłbym zabić ciebie. Przecież cię kocham.
Justyna nic nie odpowiadała na jego wypowiedziane słowa, była tak zagubiona, że nie wiedziała co ma myśleć i robić.
Zayn Malik nagle usłyszał wibracje swojego telefonu, zobaczył na wyświetlacz, to był SMS od Liama. Czyżby coś się stało? Pomyślał chłopak i bez zawahania otworzył wiadomość. Nie mógł uwierzyć w to co tam pisało. Jak to Nikola była bliska śmierci, a jej serce na moment przestało bić? Zayn zdenerwowany, podążył z powrotem do miejsca, gdzie znajdowali się wszyscy jego przyjaciele. Był tak przejęty tym wszystkim, że biegł do szpitala, chociaż to była duża odległość. Nie poczuł nawet zmęczenia, gdyż gdy kogoś się kocha, to nawet dla niego skoczy się na księżyc.
Wchodzi wszy do środka budynku, to co mu się pierwsze rzuciło w oczy to grupka siedzących blisko siebie przyjaciół. Udał się w ich stronę, będąc coraz bliżej, zobaczył jacy wszyscy są zapłakani, nawet Niall, który pewnie kocha Nikolę, tak samo jak on, chociaż nie chcę się do tego przyznać. Nie trudno jest to zauważyć, a jeśli ona tego nie zauważyła, to po prostu jest ślepa. Jego sygnały są tak intensywne. Zaczęło się od tego, że wpadła na niego przy ich pierwszym spotkaniu, następnie kopnął w jej stronę niechcący piłkę, potem gra w butelkę i pocałunek, razem wychodzący z ubikacji to wszystko musi coś znaczyć.
Właśnie wtedy co przyszedł przed nimi wszystkimi pojawił się lekarz, który nie miał zbyt uśmiechniętej mimiki twarzy. Był przeciwieństwem mężczyzny, którego ostatnio widzieli. Tamten był pełen humoru, potrafił żartować, a za tym razem był poważny i w takim momencie trudno było się nie denerwować.
- Trudno mi to powiedzieć, ale jej serce jest bardzo słabe i następnego takiego ataku może nie przeżyć. Nie życzymy jej tego, gdyż jest jeszcze młoda i ma całe życie przed sobą, ale wszystko jest możliwe. Musi przez długi czas odpocząć, nikt nie może jej denerwować, musicie być wyrozumiali, a może wtedy jej stan się polepszy. Nic nie jest jeszcze sto procent pewne, jej serce może od nowa zacząć tak samo pracować, ale potrzeba na to czasu.
Wszyscy mieli oczy szeroko otwarte i nie mogli uwierzyć w to co on mówi. Niby taka dziewczyna, która jeszcze nie spełniła wszystkich marzeń i ma jeszcze pół świata do zwiedzenia, miałaby pójść tam gdzie żaden żyjący człowiek tam jeszcze nie był. To jest takie niesprawiedliwe, że życie jest czasami takie krótkie.
piątek, 7 lutego 2014
Rozdział 13
Jeszcze raz po drugiej stronie
Kiedy lekarz pozwolił im wejść do dziewczyny, która miała niedawno wypadek, wszyscy zaczęli pchać się do drzwi pokoju, w którym się znajdowała. Jak już wszyscy znajdowali się obok niej, zaczęli obsypywać ją pytaniami związanymi z jej samopoczuciem. Nie chciała odpowiadać, że wszystko ją boli, więc powiedziała po prostu, że wszystko jest w porządku. Oglądała się na wszystkie strony, ale nigdzie nie widziała chłopaka, który był przy tym wszystkim co się wydarzyło, gdy uderzył ją samochód.
- Gdzie jest Zayn? – zapytała się wszystkich Nikola, która chciała zobaczyć chłopaka, który wiele dla niej znaczył. Chciała powiedzieć mu, co tak naprawdę czuję, jednak uważała, że jeszcze jest za wcześnie. Nie miała ochoty skończyć jak Louis, który był zraniony, gdyż dziewczyna, którą kochał nie odwzajemniała jego uczuć.
- No właśnie, gdzie jest Zayn. Przed chwilą tu był i stał tuż obok mnie. – powiedziała Justyna, odwracając się na wszystkie strony.
Pewnie nie chciał patrzeć na jej cierpienie i zwyczajnie opuścił pomieszczenie. Skierował się do miejsca, gdzie spędził ostatnie godziny, zaczynając wszystko przemyślać.
- Pójdę do niego. A wy sobie pogadajcie. – skierował się do drzwi Harry, który udał się do Zayna. Siedział on tam, gdzie myślał. W holu, gdzie znajdowali się wszyscy bliscy pacjentów, którzy czekali, aż wszystko będzie dobrze i nie będą musieli się już więcej martwić. Zayn był zamyślony, a jego wzrok był skierowany na tablicę z różnymi tekstami pocieszającymi. Wcale to mu nie pomagała. Czuł się wtedy jeszcze gorzej. Kiedy czytasz takie rzeczy, wcale nie jest ci dobrze. – Czemu poszedłeś stamtąd? Nikola pytała się o ciebie. Nie chciałbyś spędzić trochę z nią czasu. Na pewno wtedy lepiej byś się poczuł.
- Wiesz co będzie dobrze jak wrócę z powrotem do domu. Jestem zmęczony i chce to wszystko przemyśleć od nowa. Ucałuj ją ode mnie. Powiedz, że życzę jej powrotu do zdrowia. – po powiedzianych przez siebie słowach udał się w stronę drzwi, otwierając je, myślał czy robi dobrze, jednak i tak nie wrócił do szpitala.
Harry podążył z powrotem do miejsca, gdzie znajdowali się wszyscy i przekazał Nikoli, wszystko co powiedział jego kumpel. Wiedział, że stanie jej się przykro, że on nie jest z nią w tak trudnych chwilach. Przyjaciele zobaczyli smutek na twarzy dziewczyny i postanowili opuścić pomieszczenie. Jedyny kto został to Niall, który usiadł sobie tuż obok niej i złapał ją za rękę.
- Nie martw się. Zayn wróci. – zaczął patrzeć jej prosto w oczy. Nikola nie wiedziała co ma odpowiedzieć. Nie miała pojęcia o co mu chodzi, czy przypadkiem dowiedział się o jej skrytych uczuciach do mulata.
- Skąd ci takie coś przyszło na myśl. Czemu miałabym się przejmować tym, że Zayna tutaj nie ma. Bez niego też sobie poradzę. Mam przecież też innych przyjaciół – mówiła zdenerwowana i cały czas odwracała od niego wzrok.
- Widzę to po twoich oczach. Nie udawaj, że niczego do niego nie czujesz. Nie nabierzesz mnie, też tak patrzyłem na pewną dziewczynę, ale ona chyba tego nie zauważyła, chociaż dawałem jej znaki. – patrzył się na Nikolę, a ona poczuła się jakby te wszystkie słowa były skierowane do niej. Mówił to tak pewny siebie, że nie wiedziała co ma o tym myśleć. – Była piękna, jej błękitne oczy przypominały ocean, jej blond włosy rozwiane na wietrze i to imię, które cały czas powtarza się w mojej głowie… Ni.. – nie zdążył dokończyć, gdyż nagle poczuł jak ręka dziewczyny staje się wiotka, a maszyna stojąca obok niej zaczyna piszczeć. Niall od razu zaczął głośno wołać o pomoc, nagle przed nim pojawili się lekarze, którzy otoczyli ją ze wszystkich stron. Kazali mu wyjść z pomieszczenia i udać się na korytarz, ale blondyn chciał zostać przy niej, jednak było to bardzo poważne i nie mógł się w tym momencie znajdować w tej sali, gdyż dziewczynę od razu wywieźli na salę operacyjną.
Chciał pobiec za nią, jednak zatrzymał go doktor Chase.
- Zostaw to nam. My sobie poradzimy, ty lepiej poinformuj wszystkich bliskich o tym co się właśnie dzieje.
Niall nic nie odpowiadając podążył w wyznaczone mu miejsce i usiadł koło przyjaciół ze smutkiem na twarzy oraz dwoma spływającymi łzami.
- Co się stało? – zapytał się go Liam, który zauważył stan chłopaka, wszyscy inni byli tak przejęci rozmową, że nawet nie zauważyli tego jak przyszedł. Myśleli nad zorganizowaniem wycieczki nad morze, która ich zrelaksuje i pozwoli im odprężyć się. Warto chyba po tak ciężkich chwilach poczuć się tak jakby nic nie było ważne.
- Nikola… ona… została przewieziona na salę operacyjną, nagle straciła przytomność, a jej serce przestało pracować. Teraz ją ratują, jednak to wydaje się być poważne. – na początku zaczął się jąkać, czuł się jakby w jego ustach zabrakło słów, lecz później czuł się bardziej swobodniej, jednak to wszystko mówił spoglądając na dół. Nie chciał spojrzeć w ich oczy, ale nie wiedział dlaczego.
niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział 12
O krok przed śmiercią
Otwierając różne strony plotkarskie, Nikola natknęła się na artykuł o nich. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Jedyne co jej się rzucało w oczy to duży nagłówek „Kim są te tajemnicze dziewczyny? Czy 1D czuje coś do nich?”. Nacisnęła przycisk czytaj dalej i zobaczyła zdjęcie jej, Justyny oraz chłopaków, oraz Justyny trzymającej za rękę Louisa.
Ostatniego wieczoru na czerwonym dywanie, chłopcy z zespołu One Direction byli widziani w towarzystwie dwóch, pięknych dziewczyn. Kim one są? Każdy zadawał sobie to pytanie, ale nikt nie wiedział jaka jest odpowiedź. Trzymanie się za ręce, czułe gesty, spojrzenia pełne troski, czy to coś oznacza. Czy Louis ma nową dziewczynę? Jednak kim by była ta druga dziewczyna? Te pytania zostaną, chyba bez odpowiedzi.
Nagle koło Nikoli pojawiła się Justyna i popatrzyła na to co czyta jej siostra. Zobaczywszy to, zamknęła klapę od laptopa, który znajdował się na kolanach blondynki, tym samym przerywając jej czytanie artykułu.
- Mieliśmy dać sobie z nimi spokój. A najlepiej będzie jeśli wrócimy z powrotem do domu. To miasto tylko przypomina mi o nich. Lepiej wyjechać wcześniej, niż zwlekać z tym w nieskończoność.
- Ale przed tym wszystkim chciałabym, ostatni raz zwiedzić jeszcze to miasto. Jeśli nie chcesz ze mną iść, to pójdę sama, a jak wrócę, to zacznę się pakować.
Justyna nie miała ochoty udać się na spacer po okolicy, więc została sama w domu, a Nikola wzięła torebkę i udała się samotnie do centrum miasta. Podążając ulicami, myślała o tym, że musi opuścić to miejsce i zostawić tutaj część siebie. Nie zapomniane momenty w tym miejscu sprawiały, że poczuła się jak w domu. Myśl o tym, że musi wrócić do Polski, dołowała ją. Nie chciała się do tego przyznawać, ale zakochała się. Jego oczy śniły jej się po nocach i nie mogła opuścić tego miejsca, nie żegnając się z nimi. Lecz obiecała Justynie, że nie będzie się do nich zbliżyć i postanowiła dotrzymać słowa. Chciała im wszystko wyjaśnić i powiedzieć dlaczego postanowiły ich opuścić, lecz nie miała nawet siły tego zrobić, gdyż wie, że przywiązali się oni do nich. Nie chciała ich zranić i tak już wystarczająco dużo przeszli.
Dochodząc na miejsce, oglądała witryny sklepów. Miała ochotę coś zakupić, jednak nie miała siły wchodzić do środka żadnego sklepu. Podeszła do oka Londynu i przypominając sobie momenty spędzone właśnie tutaj, poczuła jak w jej oku pojawiła się łza. Wytarła ją tym samym siadając na ławce w parku. Kłótnia z Louisem. Wszystko było takie piękne, lecz już jest po wszystkim. Nie mogła usiedzieć w jednym miejscu, ruszyła przed siebie. Wsiadła do autobusu i usiadła na siedzeniach znajdujących się na dachu. Oglądała miasto, lecz tym razem z innej perspektywy. Zawsze chciała się przejechać takim autobusem, lecz nie miała czasu zrobić tego wcześniej. Wychodząc z niego, podążyła prosto przed siebie. Kiedy chciała przejść przez pasy, po drugiej sronie zobaczyła stojącego Zayna, który patrzył się na nią. Chciała się do niego przytulić, a kiedy przybliżała się do niego, poczuła jak coś uderza ją z całej siły. Przeleciała przez samochód, który ją potrącił i wylądowała na ziemi, a on odjechał jakby nic się nie stało. Mulat podbiegł do niej i zaczął ją przytulać do siebie, sprawdzając jej tym samym tętno. Na początku miała otwarte oczy, lecz po chwili je zamkła. Jedyne co słyszała to płacz chłopaka. Zadzwonił po karetkę, chociaż trudno było mu wydusić jakiekolwiek z siebie słowo. Czekając, aż przyjedzie, trzymał dziewczynę mocno za rękę i powtarzał cały czas, że będzie lepiej. Trudno było mu uwierzyć w to co widział, nie mógł dopuścić do siebie, żadnej myśli związanej z jej śmiercią. Nie mógłby przez to przejść lekceważącą, gdyż chociaż, to rzadko ukazuje, to zakochał się w niej na zabój.
- Kocham cię, Nikola. Proszę nie umieraj. Nie rób mi tego – Zayn płacząc, starał się mówić do Nikoli. Chociaż to najgłupszy moment jaki mógł wybrać, to właśnie teraz postanowił jej wszystko powiedzieć. Wiedział, że nie słyszy tego, jednak to mu nie przeszkadzało. – Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz, że jeszcze będziesz z nami śmiała się i wygłupiała. Mam nadzieję, że to wszystko tylko mały wypadek, który niczym nie grozi.
Kiedy przyjechała karetka, wsadzili obolałą i nie przypomną dziewczynę do środka, jadąc z nią do szpitala. Zayn usiadł sobie obok lekarzy i starał się nie puszczać jej ręki. Chciał wszystkich poinformować o wypadku, jednak nie wiedział jak im to powiedzieć. Nie miał ochoty ich denerwować, ale powinni o tym wiedzieć, a przede wszystkim Justyna. Dojeżdżając na miejsce, wzięli Nikolę na prześwietlenie, a Zayn usiadł w holu na jednym z krzeseł. Wyciągnął z kieszeni od spodni telefon i na ekranie wystukał numer Justyny. Na początku nie odbierała, jednak po kilkunastym dzwonieniu odebrała, trochę wkurzona.
- Tak, słucham?
- Jestem właśnie w szpitalu, Nikolę potrąciło auto, ale na szczęście byłem na miejscu wypadku i zadzwoniłem po karetkę. Teraz jesteśmy w szpitalu w środku miasta, jest na jakiś badaniach. – Justyna poczuła jak jej nogi się uginają. Nie mogła w to uwierzyć. Myślała, że robi sobie z niej żarty, jednak jego ton był poważny.
- Za chwilę będę – powiedziała kończąc rozmowę z Zaynem i tym samym wychodząc z mieszkania. Szła przed siebie, nie zwracając uwagi na nic. Jedyne co chciała, to jak najszybciej dojść na miejsce. Nie chciała tracić czasu, na dzwonienie po taksówkę i tak na nogach szybciej by doszła do szpitalu.
Przed wejściem do szpitala spotkała się z Liamem, Harrym, Niallem i Louisem. Chociaż nie chciała już ich więcej widzieć, to postanowiła zrobić to dla Nikoli. Ich obecność byłaby dla niej bardzo pomocna, gdyż wsparcie przyjaciół w trudnych chwilach jest ważne. Przywitała się tylko z nimi i od razu weszła do środka, gdzie zobaczyła siedzącego chłopaka, który czekał z niecierpliwością na wyniki dziewczyny, która bardzo dużo dla niego znaczyła.
- Jak się czujesz? – zapytała się przyjaźnie Zayna, którego mimo wszystko darzyła koleżeństwem. Pomógł on jej przetrwać w najgorszych momentach. Nie chciała go opuszczać, lecz kierowała się instynktem. Robiła to wszystko dla Louisa, nie chciała go już więcej ranić, jednak z powrotem wróciła i raczej jej plany są już nieważne. Najwyższy moment zmierzyć się ze wszystkim.
- Staram się trzymać, ale ja ją zbyt bardzo kocham, nie chcę żeby odeszła – skierował wzrok w dół. Wiedział, że chłopcy patrzą się na niego ze zdziwieniem, ponieważ nie byli świadomi tego, że czuję coś on do Nikoli, oprócz Louisa, który odbył kiedyś rozmowę z Zaynem, w której dowiedzieli się nawzajem o swoich uczuciach.
- Zobaczysz wszystko będzie dobrze. – przytuliła się do niego, a z ich oczu płynęły słone łzy. Czuła się tak samo jak on. ona była dla niej tak samo ważna, jak dla niego. Przecież są siostrami, które mimo wszystko trzymają się razem i spełniają swoje marzenia.
Po pełnej godzinie przez wielkie drzwi wyszedł mężczyzna i skierował się w ich stronę. Był wysoki, jego oczy były duże i niebieskie jak płynący ocean. Miał podcięte na krótko włosy, a z jego twarzy nie schodził uśmiech. Na sobie miał założony fartuch, który nosili wszyscy lekarze w tym szpitalu. Był on biały, a na prawej stronie miał przypiętą etykietkę z napisem „Dr. Robert Chase”.
- Z Nikolą na razie dobrze. Wszystkie kości ma stłuczone i będzie musiała zostać w szpitalu na parę dni. Obawiamy się, że jej noga została złamana i będzie musiała nosić gips. Lecz najważniejsze jest to, że nie ma większych urazów. Na razie bardzo jest osłabiona. W tym momencie śpi, ale kiedy wstanie będziecie mogli do niej zajrzeć. Ale pamiętajcie, że jeśli coś się będzie działo macie wołać o pomoc. – poinformował ich, a kiedy już to zrobił opuścił ich, kierując się do kobiety, która wołała go.
- Nie było czym się martwić – powiedział Liam po odejściu lekarza, który zajmował się Nikolą.
Już nie był tak samo przejęty losem Nikoli, jak przedtem. Wiedział, że wszystko będzie dobrze, jeśli nie uszkodziła sobie żadnych organów ani czaszki mózgowej.
piątek, 17 stycznia 2014
Rozdział 11
KONCERT MARZEŃ
Część 1
Justyna i Nikola szykowały się na koncert. Ubrały najlepsze ciuchy jakie miały w szafie, wysokie obcasy i wymalowane podążały do miejsca, gdzie się umówili.
- Nie mogę uwierzyć, że przez taki krótki czas nasze życie odwróciło się do góry nogami. Gdyby ktoś powiedziałby mi, że spotkam ich, nie uwierzyłabym. Po prostu nie uwierzyłabym – powiedziała Nikola, idąc tuż obok Justyny, która była ubrana w niebieską sukienkę, podkreślającą kolor jej oczu, a jej ciemne włosy były rozpuszczone. Wiatr powiewał nimi na różne strony.
- Ja też. Ale może, gdybyśmy ich nie poznały, moja relacja z Lou nie byłaby taka skomplikowana – oznajmiła Justyna, a po chwili zorientowała się, że Nikola o niczym nie wie. Nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Chyba po prostu zostało jej powiedzieć prawdę.
- O czym ty mówisz? – powiedziała zszokowana Nikola, otwierając szeroko oczy.
- O niczym.
- Jak to o niczym. Zakochałaś się w nim?
- Ja nie, ale on we mnie tak. Powiedziałam mu, że nic do niego nie czuję, a teraz czuję się, jakby przeze mnie runął mu świat. Zayn powiedział mi, żebym postarała się coś do niego poczuć, ale nie wiem czy to będzie możliwe. Gdy pomyśle o Sebastianie… Nie chcę być jeszcze raz skrzywdzona – Nikola przytuliła się do Justyny.
Nawet nie zauważyła czegoś dziwnego u Louisa, a przecież spędziła dziś z nim prawie całe popołudnie. Może po prostu nie chciał pokazać swojej słabości przed Justyną.
Kiedy doszły pod ich rezydencie, nacisnęły dzwonek do drzwi, jednak nikt nie wychodził. Myślały już, że ich wystawili, chciały już się wracać z powrotem do swojego mieszkania, kiedy ktoś otworzył drzwi, a przez nie wydostawała się twarz blondyna, który nie wyglądał w ogóle na przyszykowanego. Włosy miał ułożone w nieładzie, a na sobie dalej miał ta samą przemoczoną bluzkę z gokartów.
- Jak ty wyglądasz? Przecież za półtorej godziny masz koncert.
- Wiem, ale musieliśmy posprzątać każdy zakamarek, ponieważ po koncercie mają przyjechać do nas nasi rodzice, a raczej nie będą zadowoleni z naszego bałaganu.
- Ale jeśli spóźnicie się na koncert, to fanki będą zawiedzione, a chyba tego nie chcecie. Pomożemy wam posprzątać, ale weźcie się za siebie – powiedziała Nikola, wchodząc do budynku, gdzie salon lśnił czystością. Poduszki na sofie były położone w rogach, w lustrzanym stoliku można było się przejrzeć, było po prostu jak nie w ich domu. Jednak jak podążyły na górę, tam wcale nie było tak pięknie.
Dziewczyny wygoniły ich do łazienek i postanowiły wziąć to w swoje ręce. Po czterdziestu minutach wszystko było już gotowe. Udali się do limuzyny, w której pojechali na koncert w centrum miasta. Kiedy byli na miejscu, wszędzie były tłumy fanek i reporterów. Wychodząc z pojazdu, wszyscy byli zdziwieni i podekscytowani widokiem dziewczyn, które pierwszy raz widzieli u ich boku. Zastanawiali się, kim one są.
- Czuję się tutaj, jakoś niekomfortowo, czuję się jakby wszystkie oczy były skierowane prosto na mnie. – powiedziała Justyna do Zayna, z którym najbardziej się kolegowała i odnalazła w nim swoją bratnią duszę.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, przecież jesteś z nami. A nimi się nie przejmuj, na ładne dziewczyny zawsze chętnie się patrzy. – skierował wzrok na Nikolę, która stała z drugiej strony, wygłupiając się z Niallem i Louisem.
- Nie lepiej powiedzieć jej o swoich uczuciach, Zayn. Zachowujesz się jak zakochany jedenastolatek, a przecież jesteś już prawie mężczyzną.
- Nie martw się o mnie, ja sobie poradzę. A jak tam twój plan przybliżenia się do Lou, jak widać jakoś nie działa.
Justyna popatrzyła się na niego piorunującym spojrzeniem, tym samym udając się do swojej siostry i chłopaków znajdujących się w jej pobliżu, którzy czuli się tak swobodnie w odróżnieniu od niej. Wszyscy robili im zdjęcia i prosili o autografy, a oni zagadywali do nich jakby znali ich od wieków. Nie wstydzili się, byli po prostu sobą.
- Jak tam? – przybliżyła się do Louisa Tomlinsona i poparzyła mu prosto w oczy, jednak on od razu skierował wzrok w inną stronę
- Dobrze, a u ciebie?
- Widzę przecież, że nie jest dobrze. – złapała go za rękę, ale on odsunął się od niej, jakby nie chciał czuć jej dotyku na swojej skórze i jej bliskości - Nie musisz mnie oszukiwać. Zraniłam cię, a ty mówisz, że u ciebie dobrze.
- A co mam powiedzieć, że nie mam już ochoty żyć, że każde spotkanie z tobą, sprawia, że po mojej głowie chodzą wypowiedziane przez ciebie słowa. Myślisz, że tak łatwo jest udawać przed wszystkimi, że jest dobrze, chociaż wcale tak nie jest.
- A ty myślisz, że tak łatwo jest zaufać komuś jeszcze raz. Nie wiesz, co ostatnio przeszłam. Dowiedziałam się, że mój były mnie zdradził, płakałam całymi nocami, nie mogłam o tym zapomnieć. Nie chciałam zostać jeszcze raz skrzywdzona. Zrozum to.
- Ale tym razem, nie zostałaś skrzywdzona ty, tylko ja. – ominął Justynę szerokim łukiem i udał się wraz z resztą chłopaków za kulisy, a ona dalej stała jak wryta, jednak Nikola obudziła ją z transu. Po chwili obie podążyły do miejsca, z którego będę mogły oglądać spokojnie koncert i nikt nie będzie im przeszkadzał. Tuż obok nich znajdowała się rodzina chłopaków, która pewnie przyjechała na ich koncert. Zayn, Louis, Harry, Liam i Niall weszli na scenę, a jedyne co było słychać, to wrzaski fanek, które były ucieszone świadomością, że widzą ich na własne oczy i mogą usłyszeć ich na żywo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

