niedziela, 19 stycznia 2014
piątek, 17 stycznia 2014
Rozdział 11
KONCERT MARZEŃ
Część 1
Justyna i Nikola szykowały się na koncert. Ubrały najlepsze ciuchy jakie miały w szafie, wysokie obcasy i wymalowane podążały do miejsca, gdzie się umówili.
- Nie mogę uwierzyć, że przez taki krótki czas nasze życie odwróciło się do góry nogami. Gdyby ktoś powiedziałby mi, że spotkam ich, nie uwierzyłabym. Po prostu nie uwierzyłabym – powiedziała Nikola, idąc tuż obok Justyny, która była ubrana w niebieską sukienkę, podkreślającą kolor jej oczu, a jej ciemne włosy były rozpuszczone. Wiatr powiewał nimi na różne strony.
- Ja też. Ale może, gdybyśmy ich nie poznały, moja relacja z Lou nie byłaby taka skomplikowana – oznajmiła Justyna, a po chwili zorientowała się, że Nikola o niczym nie wie. Nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Chyba po prostu zostało jej powiedzieć prawdę.
- O czym ty mówisz? – powiedziała zszokowana Nikola, otwierając szeroko oczy.
- O niczym.
- Jak to o niczym. Zakochałaś się w nim?
- Ja nie, ale on we mnie tak. Powiedziałam mu, że nic do niego nie czuję, a teraz czuję się, jakby przeze mnie runął mu świat. Zayn powiedział mi, żebym postarała się coś do niego poczuć, ale nie wiem czy to będzie możliwe. Gdy pomyśle o Sebastianie… Nie chcę być jeszcze raz skrzywdzona – Nikola przytuliła się do Justyny.
Nawet nie zauważyła czegoś dziwnego u Louisa, a przecież spędziła dziś z nim prawie całe popołudnie. Może po prostu nie chciał pokazać swojej słabości przed Justyną.
Kiedy doszły pod ich rezydencie, nacisnęły dzwonek do drzwi, jednak nikt nie wychodził. Myślały już, że ich wystawili, chciały już się wracać z powrotem do swojego mieszkania, kiedy ktoś otworzył drzwi, a przez nie wydostawała się twarz blondyna, który nie wyglądał w ogóle na przyszykowanego. Włosy miał ułożone w nieładzie, a na sobie dalej miał ta samą przemoczoną bluzkę z gokartów.
- Jak ty wyglądasz? Przecież za półtorej godziny masz koncert.
- Wiem, ale musieliśmy posprzątać każdy zakamarek, ponieważ po koncercie mają przyjechać do nas nasi rodzice, a raczej nie będą zadowoleni z naszego bałaganu.
- Ale jeśli spóźnicie się na koncert, to fanki będą zawiedzione, a chyba tego nie chcecie. Pomożemy wam posprzątać, ale weźcie się za siebie – powiedziała Nikola, wchodząc do budynku, gdzie salon lśnił czystością. Poduszki na sofie były położone w rogach, w lustrzanym stoliku można było się przejrzeć, było po prostu jak nie w ich domu. Jednak jak podążyły na górę, tam wcale nie było tak pięknie.
Dziewczyny wygoniły ich do łazienek i postanowiły wziąć to w swoje ręce. Po czterdziestu minutach wszystko było już gotowe. Udali się do limuzyny, w której pojechali na koncert w centrum miasta. Kiedy byli na miejscu, wszędzie były tłumy fanek i reporterów. Wychodząc z pojazdu, wszyscy byli zdziwieni i podekscytowani widokiem dziewczyn, które pierwszy raz widzieli u ich boku. Zastanawiali się, kim one są.
- Czuję się tutaj, jakoś niekomfortowo, czuję się jakby wszystkie oczy były skierowane prosto na mnie. – powiedziała Justyna do Zayna, z którym najbardziej się kolegowała i odnalazła w nim swoją bratnią duszę.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, przecież jesteś z nami. A nimi się nie przejmuj, na ładne dziewczyny zawsze chętnie się patrzy. – skierował wzrok na Nikolę, która stała z drugiej strony, wygłupiając się z Niallem i Louisem.
- Nie lepiej powiedzieć jej o swoich uczuciach, Zayn. Zachowujesz się jak zakochany jedenastolatek, a przecież jesteś już prawie mężczyzną.
- Nie martw się o mnie, ja sobie poradzę. A jak tam twój plan przybliżenia się do Lou, jak widać jakoś nie działa.
Justyna popatrzyła się na niego piorunującym spojrzeniem, tym samym udając się do swojej siostry i chłopaków znajdujących się w jej pobliżu, którzy czuli się tak swobodnie w odróżnieniu od niej. Wszyscy robili im zdjęcia i prosili o autografy, a oni zagadywali do nich jakby znali ich od wieków. Nie wstydzili się, byli po prostu sobą.
- Jak tam? – przybliżyła się do Louisa Tomlinsona i poparzyła mu prosto w oczy, jednak on od razu skierował wzrok w inną stronę
- Dobrze, a u ciebie?
- Widzę przecież, że nie jest dobrze. – złapała go za rękę, ale on odsunął się od niej, jakby nie chciał czuć jej dotyku na swojej skórze i jej bliskości - Nie musisz mnie oszukiwać. Zraniłam cię, a ty mówisz, że u ciebie dobrze.
- A co mam powiedzieć, że nie mam już ochoty żyć, że każde spotkanie z tobą, sprawia, że po mojej głowie chodzą wypowiedziane przez ciebie słowa. Myślisz, że tak łatwo jest udawać przed wszystkimi, że jest dobrze, chociaż wcale tak nie jest.
- A ty myślisz, że tak łatwo jest zaufać komuś jeszcze raz. Nie wiesz, co ostatnio przeszłam. Dowiedziałam się, że mój były mnie zdradził, płakałam całymi nocami, nie mogłam o tym zapomnieć. Nie chciałam zostać jeszcze raz skrzywdzona. Zrozum to.
- Ale tym razem, nie zostałaś skrzywdzona ty, tylko ja. – ominął Justynę szerokim łukiem i udał się wraz z resztą chłopaków za kulisy, a ona dalej stała jak wryta, jednak Nikola obudziła ją z transu. Po chwili obie podążyły do miejsca, z którego będę mogły oglądać spokojnie koncert i nikt nie będzie im przeszkadzał. Tuż obok nich znajdowała się rodzina chłopaków, która pewnie przyjechała na ich koncert. Zayn, Louis, Harry, Liam i Niall weszli na scenę, a jedyne co było słychać, to wrzaski fanek, które były ucieszone świadomością, że widzą ich na własne oczy i mogą usłyszeć ich na żywo.
środa, 15 stycznia 2014
Rozdział 10
W DZIEWCZYNACH JEST SIŁA
Chłopcy wymyślili dzisiejszego, słonecznego dnia wybrać się na gokarty. Zaprosili również dziewczyny, które będą dotrzymywać im towarzystwa i kibicować im. Gdy już wszyscy pojawili się na miejscu, każdy dostał po kasku, nawet dziewczyny, lecz na początku nie chciały jeździć, bo wolały się przyjrzeć jeździe chłopaków. Usiedli przed kierownicami i położyli na nich swoje ręce. Kiedy wydobył się dźwięk gwizdka oraz flaga w czarno-białe kwadraty pofrunęła do góry, ruszyli. Nie obchodziło ich teraz nic, jedyne co chcieli to wygrać za wszelką cenę, nawet jeśli mieliby dążyć do tego po trupach.
- Komu kibicujesz? – zapytała się Nikola Justyny, która patrzyła się z zaciekawieniem, na to jak poruszali się po torze i zderzali się ze sobą, za każdym razem, gdy ktoś chciał zrobić jakiś krok.
- Trudno powiedzieć, wszyscy są kiepscy – zaśmiała się brunetka, wskazując na chłopaków, którzy chyba utknęli i nie mogą się ruszać.
- Chyba musimy im pokazać, jak się naprawdę jeździ – powiedziała Nikola zakładając na swoją głowę kask i czekając na to, jak dojadą na metę oraz znowu zaczną następną rundę.
Justyna zrobiła to samo, co jej młodsza siostra, podążając za nią. Nie umiała na tym jeździć, jednak na pewno nie wypadnie gorzej niż oni, nawet gdyby bardzo tego chciała.
Kiedy wszyscy dojeżdżali do mety, dziewczyny przyłączyły się do nich i zasiadły do gokartów. Na początku na prowadzeniu był Harry, jednak to nie potrwało długo, gdyż Nikola wyprzedziła go, na jednym z pierwszych zakrętów i obdarowała go piorunującym spojrzeniem. Jednak nikt do końca wyścigu, jej nie wyprzedził i tym samym zwyciężyła. Ucieszona zaczęła się wydzierać na całą halę i przedrzeźniała się z chłopaków. Mówiła, że mimo tego, że jest dziewczyną, to i tak jest lepsza niż oni.
- Zróbmy sobie może chwilę przerwy – zaproponował Zayn, po dwóch rundach po torze.
- Przyda nam się trochę odpoczynku – powiedziała Justyna i usiadła sobie przy stole, niedaleko miejsca, gdzie sprzedawali napoje oraz fast foody.
Wszyscy przysiedli się do niej, zamawiając coś do jedzenia. Konsumując to co zamówili, prowadzili rozmowę, dotyczącą tego, czy dziewczyny nie miałyby ochoty pójść na ich koncert, który miał się odbyć dzisiaj wieczorem. Na początku nie były do tego przekonane, ale po długim namawianiu ze strony chłopaków się zgodziły. Umówili się na to, że spotkają się, pod domem 1D i wtedy wszyscy pojadą razem.
Po długiej rozmowie, postanowili wrócić do zabawy, jednak Zayn i Justyna nie mieli już ochoty jeździć, więc postanowili, że pokibicują im. Kiedy wystartowali Zayn zaczął rozmowę z dziewczyną stojącą tuż obok niego.
- Słyszałem od Lou, że się pokłóciliście i że złamałaś mu serce. Czy to prawda?
- Chciałabym powiedzieć, że nie, jednak wcale tak nie jest. Wiem, że zraniłam jego uczucia, lecz po tym, jak dowiedziałam się o zdradzie mojego byłego, nie było mi tak łatwo zakochać się jeszcze raz. A jeśli znowu stanie się to samo? Nie chcę znowu cierpieć, nie zniosłabym tego. To by było zbyt bolesne. – skierowała swój wzrok na podłogę i zaczęła dalej mówić – I tak Lou nie może się nawet na mnie patrzeć, przecież to widzę, gdy za każdym razem nasze spojrzenia się stykają ze sobą, on odwraca wzrok w inną stronę. Bardzo mi jest jego żal. Wyobrażam sobie to, jak on bardzo cierpi. Gdyby mi ktoś powiedział, że nie odwzajemnia moich uczuć, też bym była zdołowana.
- To może po prostu uświadom go o tym, że zostałaś zraniona i potrzebujesz czasu, żeby jeszcze raz się zakochać. Kiedy będzie wiedział o wszystkim, na pewno poczuje się lepiej i może będzie miał nadzieję, że jeszcze kiedyś coś do niego poczujesz. – Justyna nie wiedziała co ma powiedzieć, skierowała spojrzenie na Louisa, który przepychał się z Nikolą, gdyż jechali równo ze sobą, a nie chcieli, żeby oby dwoje mieli to samo miejsce.
- A jeśli on zapomni o wszystkim?
- Nie zapomni, bo znaczysz dla niego wiele. Gdybyś była dla niego nikim, nie załamałby się. On cię kocha.
- Co ja mam zrobić, żeby też go pokochać?
- Musisz po prostu zbliżyć się do niego i może wtedy coś poczujesz. A jeśli nie, to nie ma już innego wyjścia.
Nagle koło nich pojawiła się reszta przyjaciół i zaczęli kłócić się o wynik, gdyż nie było wiadomo, kto pierwszy dojechał do mety. Justyna na początku była zamyślona i zastanawiała się nad rozmową jej z Zaynem, jednak po chwili zaczęła się śmiać i wygłupiać z innymi. Postanowiła zapomnieć o tym, na choćby tą jedną noc.
- Macie może ochoty na lody? Bo idę sobie kupić – zaproponował blondyn, zmieniając tym samym temat.
- Tak! – wszyscy powiedzieli ucieszeni i zaczęli wymieniać smaki na jakie mają ochotę. Trochę ich było do zapamiętania, lecz postanowił wszystkie zapamiętać.
- Pójdę z tobą – zaproponowała Nikola – Sam sobie przecież nie poradzisz.
Udali się do miejsca, w którym ostatnio zamawiali różne rzeczy i kupili siedem lodów. Truskawkowy był dla Justyny, smerfowy dla Louisa, wiśniowy dla Liama, sorbet mango dla Harrego, czekoladowy dla Zayna, a oni sobie zamówili po cytrynowym. Kiedy starali się je unieść do reszty, niechcący Nikola potknęła się o kabel leżący na ziemi i przewróciła się na Nialla, tym samym brudząc mu bluzkę.
- Przepraszam. Za chwilę ci to wytrę – zaczęła rozcierać plamę, lecz ona zamiast stawać się mniejsza, to robiła się coraz większa.
- Wiesz co, i tak te lody nie nadają się do jedzenia, bo zostały rozciapkane na mojej bluzce, więc je wyrzućmy i chodźmy do łazienki wytrzeć tą plamę – zrobili to co powiedział.
Kiedy byli już na miejscu, Nikola odkręciła kran, a Niall ściągnął koszulkę, gdyż trudno było mu wyczyścić plamę gdyby była ona na nim, ponieważ znajdowała się ona na tyle. Pomogła wyczyścić mu plamę, która po ciężkim szorowaniu w końcu zniknęła. Włożył całą mokrą z powrotem na siebie, gdyż nie chciał chodzić bez bluzki w miejscu publicznym.
- Dobrze wyglądam – spytał się Nikoli, obracając się dookoła.
- Jak Miss mokrego podkoszulka – zaśmiała się i udała się w stronę drzwi.
- To chyba dobrze – powiedział sobie pod nosem, podążając za dziewczyną, która kierowała się w stronę siedzących w ciszy nastolatków, z którymi się kolegowała.
- A gdzie lody? – popatrzył się zszokowany Louis na Nikolę i Nialla. – Nie mówcie, że nie było, bo wam nie uwierzę.
- Niech pomyślę, wyrzuciliśmy je. – powiedział Niall, spoglądać na chłopaka, któremu tylko zrobili smaka. – Niechcący Nikola połową mnie zaatakowała.
- I to ma być wytłumaczenie. Zawiodłem się na tobie.
piątek, 10 stycznia 2014
Rozdział 9
GŁUPI BY SIĘ DOMYŚLIŁ
Podchodząc do fortepianu, jego palce powędrowały na klawisze, które gdy je się dotknie wydobywają z siebie dźwięk. Zaczął nucić jakąś melodię, a po chwili z jego ust wydostały się słowa piosenki.
Jesteś dokładnie tym, czym łudziłem się
Że nigdy nie byłaś
I niczym z tego, czym myślałem, że mogłabyś być
Jednakże wciąż żyjesz wewnątrz mnie
Więc powiedz mi – jak to jest?
Jesteś jedyną, o której pragnę zapomnieć
I jedyną, którą kochałem wystarczająco
By jej nie wybaczyć
I chociaż łamiesz mi serce
Jesteś tą jedyną
Mimo, że są momenty kiedy cię nienawidzę
Bo nie potrafię wymazać tych chwil
Kiedy mnie zraniłaś
I powodowałaś łzy na mojej twarzy
I nawet teraz gdy cię nienawidzę
Boli mnie mówienie o tym, że wiem,
Że tam będę, gdy zacznie się zmierzch.
Louis zaczyna śpiewać energiczniej i z całego serca. Mając nadzieję, że w ten sposób wyleje wszystkie swoje smutki. Rozmowa z Harrym mu nie pomogła, ale warto jeszcze spróbować innych sposobów.
Nagle za nim pojawił się mulat, oparł się o futrynę od drzwi i przysłuchiwał się śpiewanym przez Tomlinsona słowom.
Nie chcę być bez ciebie, kochanie
I nie chcę złamanego serca
Nie chcę oddychać bez ciebie, kochanie
Nie chcę odgrywać tej roli
Wiem, że cię kocham,
Ale pozwól mi to powiedzieć
Nie chcę cię kochać na żaden sposób
Nie chcę złamanego serca
- Widać, że nie tylko ja nieszczęśliwie się zakochałem – odparł Zayn, a Louis automatycznie odwrócił się do niego przodem. Nie wiedział co powiedzieć, ale nie musiał, bo mulat zaczął dalej mówić. – Z tego co widać, nie każdy ma szczęście w miłości jak Niall.
- Co to ma znaczyć? On jest z kimś? – spytał się zszokowanym tym co powiedział.
- Nie widzisz jak się przystawia do Nikoli. Na początku ją całuję, a później nie przestaje o niej gadać. Zachowuję się tak jakby byli razem. - Louis nagle zaczął się śmiać i nie mógł słuchać tego co mówi Zayn, gdyż to tylko się zrodziło w jego głowie. Nikt nie miał takich podejrzeń, tylko on. - Dlaczego się śmiejesz?
- Po prostu się w niej zakochałeś i wymyślasz jakieś absurdalne rzeczy. To, że się raz pocałowali i to nie z uczuciem, to nie oznacza, że już do siebie coś czują. Załamujesz mnie, chłopie.
- A ty to co niby? Niby kto ci zranił serce? Nawet nam nie powiedziałeś, że się zakochałeś, chociaż od kiedy zobaczyłeś Justynę i Nikolę dziwnie się zachowywałeś. Pewnie, któraś z nich ci się podoba. Powiedz, która? Mam nadzieję, że nie Nikola – zaśmiał się chłopak, patrząc się z zaciekawieniem na Lou.
- Yhym… Niech się zastanowię. To na pewno nie była Nikola, albo ona. No wiesz trudno mi sobie to przypomnieć. – zaczął się nabijać z Zayna.
- Dobra już wiem, Justyna. Nie trudno się skumać. Gdyby ci Nikola zraniła serce, na pewno nie mówiłbyś o niej z taką swobodą. Widzisz sam się domyśliłem, nie musiałeś mi tego mówić – Malik pokazał język w stronę szatyna i tym samym zostawił go samego, wychodząc z rezydencji.
Telefon Nikoli zaczął wibrować jej w kieszeni. Wyciągnęła go powoli i popatrzyła na ekran, chcąc się dowiedzieć, kto do niej dzwoni. To była jej mama. Bez zastanowienia odebrała.
- Cześć, córeczko! Jak tam u ciebie? – zadała pytanie. – Poznałaś kogoś ciekawego? Ja z tatą bardzo za tobą tęsknimy, mam nadzieję, że ty też za nami.
- Oczywiście, że tęsknie. Te dwa tygodnie spędzone tutaj, są dla mnie niesamowite, nigdy nie sądziłam, że mogę tutaj tak mile spędzić czas, jeszcze w towarzystwie wspaniałych chłopaków, jakich spotkałyśmy z Justyną, drugiego dnia pobytu w Londynie. Oni są dla mnie jak przyjaciele, których znam od wieków – powiedziała zafascynowana Nikola. Nie przestając mówić. Miała tyle do powiedzenia, jednak niektóre rzeczy nie są do powiedzenia przez telefon. Trzeba po prostu porozmawiać z kimś sam na sam, w cztery oczy.
- Widać, że jesteś zadowolona. Cieszymy się razem z tobą. Szkoda, że nie możemy być tam z wami, ale jesteśmy bardzo zajęci tutaj u nas. Postanowiliśmy zrobić wam niespodziankę, jak przyjedziecie to zobaczycie. Na pewno wam się spodoba, to co wymyśliliśmy.
- Co to takiego? Powiedz. – zaczęła błagać mamę, lecz mimo jej błagań nie zgodziła się powiedzieć. Według niej będzie lepiej, jeśli to będzie niespodzianka i lepiej byłoby jeśliby nie wiedziały co to jest.
- Pozdrów Justynę ode mnie oraz powiedz jej, że bardzo ją kochamy i tęsknimy. Ja muszę już kończyć, bo ktoś się do mnie dobija i muszę otworzyć drzwi. – nacisnęła czerwoną słuchawkę i tym samym zakończyła rozmowę. Nikola odłożyła telefon, idąc szukać Justyny. Chciała jej przekazać wiadomość od mamy oraz powiedzieć o niespodziance, która czeka je, kiedy wrócą do domu.
czwartek, 9 stycznia 2014
Rozdział 8
PRAWDA NAPRAWDĘ BOLI
Louis biegając po okolicy, wpadł niechcący na Justynę, która rozmawiała z kimś przez telefon. Nie zauważył jej, ponieważ był zapatrzony w ziemię i był tak zmęczony, że nie miał siły nawet podnieść głowy do góry.
- Przepraszam – odparł chłopak, a Justyna w tym samym momencie rozłączyła się i popatrzyła się na szatyna.
- Przyjmuje przeprosiny, ale następnym razem postaraj się w nikogo nie wpadać – uśmiechnęła się do niego szeroko, a on odwzajemnił jej uśmiech.
- Postaram się. Może masz ochotę przejść się ze mną po okolicy? – zaproponował, zmieniając tym samym temat rozmowy.
- Tak, pod warunkiem, że nie będziemy biegli – popatrzyła się na swoje buty. Te same miała ubrane wczorajszego wieczoru, kiedy byli zwiedzić Londyn.
Szli przed siebie. Zatrzymali się dopiero przy alejce niedaleko jej mieszkania. Usiedli na jednej z ławek i pogrążyli się w niekończącej rozmowie. Justyna czuła się przy nim swobodnie, jakby był jej najlepszym przyjacielem od wieków i nie bała się niczego mu powiedzieć. Chociaż jedyne co przed nim ukryła, to, to, że ostatni jej chłopak, bardzo ją zranił i przez to czuje się okropnie, jakby straciła pewność siebie. Postanowiła na razie zostawić to dla siebie. Jedyne osoby, które o tym wiedzą, to Nikola i Zayn, któremu wypłakała wszystkie smutki na ramieniu.
Nagle Louis złapał ją za dłoń i popatrzył jej prosto w oczy. Dziewczyna była przerażona, nie wiedziała co ma zrobić. Poczuła się jak ostatniej nocy, kiedy niechcący dotknął jej dłoni.
- Chciałem, ci powiedzieć, że od kiedy cię spotkałem, sprawiłaś, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie mogłem przestać myśleć o tobie i dalej nie mogę. Bez ciebie nie mogę żyć. Twój czarujący uśmiech, twoje niebieskie oczy oraz twoje długie, brązowe włosy, sprawiają, że czuję się jakbym był w niebie, a ty byłabyś moim aniołem. Po prostu zakochałem się w tobie – Justyna nie mogła uwierzyć w to co powiedział. Patrzyła się na niego, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. – Jeśli nie odwzajemniasz moich uczuć, powiedz mi to. To lepsze niż kłamstwo. Zniosę to.
- Louis. – zaczęła, lecz dalej nic nie powiedziała, jakby nagle wszystkie słowa uwiezione były w jej gardle. – Nie chcę cię zranić.
- Więc nic do mnie nie czujesz. Wiedziałem. Dla ciebie starałem się być lepszym człowiekiem, starałem się zachowywać poważnie. Jednak nic to nie dało.
- Przepraszam. Po prostu przepraszam. Ale nie mogę kierować swoimi uczuciami. To co czuję, nie zależy ode mnie. – Justyna chciała przytulić Louisa, jednak on wstał, popatrzył się na nią i poszedł dalej kierując się z powrotem do swojego domu.
Chłopcy siedzieli na kanapie, śpiewając piosenki. Mieli właśnie próbę, jednak nie mogli jej odbyć do końca, bez jednego z członków zespołu. Nagle przez drzwi wszedł Louis, który wyglądał na przygnębionego i zagubionego. Usiadł sobie obok nich, lecz nawet się nie przywitał. W głowie chodziły mu tylko słowa Justyny, które wypowiedziała i tym samym sprawiła, że serce Louisa pękło na tysiące kawałków.
- Coś ci się stało, Lou? – zadał mu pytanie Niall, który siedział tuż obok niego.
- Moje życie runęło. Nie mam już po co żyć. – powiedział przykrywając swoją twarz poduszką, która leżała pod jego ręką.
- Nie wygaduj takich bzdur, masz przecież fanów oraz nas – zaczął go pocieszać Liam. Otoczył go swoim ramieniem i podniósł jego głowę do góry. – Nie poddawaj się tak szybko. Wszystko może się jeszcze poukładać po twojej myśli.
- Raczej nie. Ona mnie nigdy już nie pokocha. – Z jego oczu poleciała jedna łza. Chciał zostać sam i przemyśleć to wszystko. Może posłucha rady Liama, może nie warto się tak szybko poddawać.
Otworzył zeszyt z piosenkami i wyrwał tekst napisanej przez niego piosenki zadedykowanej Justynie, wyrzucając go przez okno. Napisał tam wszystko co czuł, jednak tekst dalej pozostanie w jego głowie. Nie da się zapomnieć o takich rzeczach, jeśli widuje się ją codziennie i każde słowa przypominają się, patrząc na jej uśmiechniętą twarz, która nigdy nie jest smutna.
Nagle do jego pokoju wszedł Harry, siadając sobie obok niego na łóżku. Nie chciał się narzucać, jednak był strasznie ciekawy, o co chodziło Louisowi.
- Czemu jesteś taki zrozpaczony, ktoś ci złamał serce? – zapytał się chłopaka, który się nawet na niego nie popatrzył od kiedy wszedł do pomieszczenia, w którym się znajdował. – Każdy przechodzi przez złe chwile w życiu, ale nie wszyscy się w sobie zamykają, jak ty. Nie lepiej wyżalić się komuś, czasami to pomaga. A jeśli nie chcesz mojej pomocy to po prostu powiedz.
- Zakochałem się w Justynie, ale ona nie odwzajemnia tego co do niej czuję. Jestem tylko dla niej przyjacielem, nikim więcej. – skierował wzrok na Harrego, a ten zaczął go pocieszać.
- Zobaczysz kiedyś zacznie inaczej czuć i wtedy będziecie razem. Zapamiętaj moje słowa i sobie je powtarzaj, wtedy poczujesz się lepiej, za każdym razem gdy będziesz ją widzieć. Nigdy przecież nie ma smutnego zakończenia, zawsze są tylko szczęśliwe.
niedziela, 5 stycznia 2014
Rozdział 7
NAJLEPSZA ZABAWA JEST NOCĄ
Na dworze robiło się już ciemno, światła uliczne oświetlały ulice. Ludzie znajdowali się już w swoich domach. Było słychać szczekanie psów, które porozumiewały się między sobą w swój własny sposób. Jednak właśnie teraz na spacer wybrała się siódemka przyjaciół, którzy kierowali się w stronę miasta. Było to strasznie daleko i już po dłuższej części drogi, Nikolę i Justynę zaczęły boleć nogi. Nic dziwnego jak miały ubrane dziesięciocentymetrowe szpile. Ale nie tylko one były zmęczone, ale również chłopcy. Wymyślili, że zatrzymają się w pobliskim barze. Usiedli sobie przy pustym, dużym stoliku, który musiał zmieścić ich wszystkich. Siedzieli przy oknie, gdzie był dobry widok na ulicę. Zamówili dużą pizzę kebabową, a kiedy ją zjedli postanowili ruszyć w dalszą podróż. Szli w krępującej ciszy, jedyne co było słychać do stukoty obcasów dziewczyn.
- Ile jeszcze będziemy szli? – powiedziała wyczerpana Justyna, pod którą nogi się uginały i nie miała siły dalej iść.
- Już jesteśmy blisko – pocieszył ją Liam, który szedł na całym przodzie i kierował nimi, gdzie mają podążać.
- Tylko tak mówisz – powiedziała brunetka. Zatrzymując się na chwilę, podtrzymała się drzewa i ściągła buty. – Idę boso, mam to gdzieś. Nie będę się męczyła. Już i tak za dużo wycierpiałam przez nie.
Wzięła szpilki do ręki i szła dalej. Nikola zrobiła to samo. Teraz szło im się sto razy lepiej. Kiedy doszły na miejsce. Pierwsze co zrobiły to udały się na London’s Eye, by zobaczyć widoki miasta z innej perspektywy. Cała konstrukcja świeciła na różne kolory. Weszli do jednej z kapsuł i usiedli sobie na ławce, znajdującej się po środku. Spoglądali przed siebie. Było romantycznie. Nagle Justyna poczuła jak ktoś dotyka jej dłoni. Przeraziła się i odwróciła wzrok. Nagle zobaczyła spoglądającego na nią Louisa. Uśmiechnęła się w jego stronę i przesunęła dłoń, jakby nie chciała tego. Chłopak odwzajemnił uśmiech, ale po chwili skierował wzrok na okna, które ukazywało miasto w kolorowym świetle.
Wychodząc udali się do parku znajdującego się tuż obok. Usiedli na trawie i zaczęli rozmawiać oraz dowiadywać się nowych rzeczy o sobie nawzajem.
- Wiesz co, tyle się znamy, a my dalej jeszcze nie wiemy skąd jesteście? – powiedział zaciekawiony Harry. – Czy to jakaś tajemnica? – zaśmiał się.
- Tak, wielka. Nie mówiłyśmy skąd jesteśmy, bo się nas nie pytaliście. A więc, jesteśmy z Polski. – odpowiedziała na pytanie Nikola - Jakbyście widzieli gdzie mieszkałyśmy, normalnie byście nie uwierzyli. Wszędzie daleko, nawet do głupiego sklepu, czy piekarni. Ale na szczęście się wyrwałyśmy z tej dziury i przyjechałyśmy tutaj. Jednak nie na długo. Tylko do końca wakacji.
- Co tak krótko? – zapytał się Louis z lekkim rozczarowaniem.
- Coś taki zdziwiony. Miałeś nadzieję, że już nigdy nie wyjedziemy. – uśmiechnęła się Nikola w jego stronę, a po chwili wybuchła śmiechem.
- No miałem – zrobił smutną mimikę twarzy. Teraz nie tylko Nikola się śmiała, lecz również inni, którzy przysłuchiwali się ich rozmowie.
- No, ale wiesz w każdym momencie, może nas coś tu zatrzymać. A jakbym tak nagle stała się gwiazdą i miała tysiące, albo miliony fanów?
- Już to widzę. – zaśmiał się pod nosem Tomlinson.
- Jak ty śmiesz tak mówić? – podeszła do Louisa i popchnęła go, a Louis upadł twarzą na ziemię.
- Uspokójcie się. Zachowujecie się jak dzieci – oznajmił Liam, który miał już dość obrażania się ze strony Nikoli i Lou.
Wracając do domu, zorientowali się, że całą noc przesiedzieli w mieście. A kiedy dochodzili już do rezydencji chłopaków zrobiło się jasno, ale pomimo tego nie byli zmęczeni. Pożegnali się ze sobą i każdy rozszedł się w swoją stronę.
sobota, 4 stycznia 2014
Rozdział 6
CAŁUS ZAWSZE SPOKO
Dziewczyny przyszły w odwiedziny do chłopaków i od razu przyszła im do głowy zabawa w butelkę. Nikt nie był temu przeciw, więc zaczęli w nią grać. Wszyscy siedzieli w kółeczku, a w środku znajdowała się plastikowa butelka, którą każdy miał kręcić. Na początku kręcił Zayn i wypadło na Harrego.
- Prawda czy wyzwanie?
- Zaryzykuje i dam wyzwanie – powiedział chłopak z kręconych, brązowymi włosami trochę przestraszony.
Wiedział, że to co wymyśli Zayn, nie będzie raczej łatwe. Pewnie będzie kompromitujące, albo po prostu będzie kazał mu wyprostować włosy. Harry pewnie by tego nie wytrzymał i zrezygnował z gry. Już raz ktoś mu to zrobił. Nie był raczej szczęśliwy.
Zayn długo myślał nad wyzwaniem, lecz w końcu wymyślił, że będzie musiał zrobić im tutaj striptiz. Harry nie był tym ucieszony, jednak zrobił to. Dziewczyny śmiały się od ucha do ucha, a chłopcy robili mu potajemnie zdjęcia, które później będą pewnie buszowały po Internecie.
Następnie Harry zakręcił pustą butelką i wypadło na Nialla. Ten ucieszony wybrał również wyzwanie, ponieważ nie lubił odpowiadać na pytanie związane z jego życiem prywatnym. Od razu na twarzy Stylesa pojawił się wielki banan, było widać, że to co wymyślił nie będzie w żadnym wypadku łatwe.
- Masz pocałować Nikolę, ale nie w policzek tak jak pewnie zamierzać zrobić, tylko w usta – zaśmiał się pod nosem złowieszczo i popatrzył się na dwójkę siedzących koło siebie nastolatków.
Blondyn przybliżył się bliżej Nikoli, jego głowa była coraz bliżej jej. Było słychać bicie ich serc. Nagle ich usta złączyły się w jedność, a Zayn nie mógł na to patrzyć. Poczuł, że już nie ma u niej szansy. Justyna siedząca tuż obok, dotknęła jego dłoni i się uśmiechnęła do niego, dając tym gestem znak, że wszystko będzie dobrze i nie warto się jeszcze poddawać. Kiedy blondyn przestał całować Nikolę, ona tylko przygryzła wargę.
- Gorąco było – skomentował Louis, który od jakiegoś czasu siedział spokojnie, nie odzywając się do nikogo, jakby coś odebrało mu mowę, albo raczej ktoś.
Nie odrywał on od Justyny wzroku, a ona nie popatrzyła się na niego ani jeden raz, jakby jego twarz była dla niej okropna. Jednak wcale tak nie było, po prostu była przejęta zbyt bardzo Zaynem i jego uczuciami do swojej siostry oraz jej byłym, który olał ją.
Kiedy przestali już grać w butelkę usiedli sobie na kanapie w pomieszczeniu, które przypominało kino. Był wielki telewizor na jednej ze ścian, a na środki znajdowały się dwie kanapy na całą szerokość pomieszczenia. Dziewczyny czuły się jak u siebie. Przyzwyczaiły się do ich osoby i już nie widzą tego, że oni są sławni. Po prostu są przyjaciółmi, którzy wiedzą o sobie prawie wszystko i zakochanymi w sobie dzieciakami.
- Może coś zaśpiewacie dla nas – zaproponowała Nikola i skierowała wzrok na gitarę, która stała obok niej. Podała im ją i nie mogła się doczekać koncertu na żywo chłopaków, którzy należeli do jednego z największych boysbandów na świecie.
Śpiewać zaczął Harry, a Niall grał na gitarze spokojną melodię, która rozbrzmiewała po całym pokoju.
Cóż, opowiem wam historię
O dziewczynie i chłopaku
On zakochał się w swojej najlepszej przyjaciółce
Kiedy ona była w pobliżu
Nie czuł nic oprócz szczęścia
Ale ona była załamana
I to sprawiało, że tego nie zauważyła
Ale nigdy nie wierzyła
Że miłość może ją odpowiednio potraktować
Po Harrym śpiewał Zayn, z którego twarzy nie schodził uśmiech, chociaż czuł się w środku okropnie. Nie mógł zapomnieć tego widoku całującej się Nikoli z Niallem. To było zbyt krzywdzące. Ale starał się o tym wszystkim nie myśleć.
Ale czy wiedziałaś, że cię kocham?
Czy nie byłaś tego świadoma?
Jesteś uśmiechem na mojej twarzy
I nigdzie się nie wybieram
Jestem tutaj, by cię uszczęśliwić
Jestem tutaj by zobaczyć twój uśmiech
Od dłuższego czasu chciałem ci to powiedzieć
Nagle wszyscy zaczęli śpiewać, a dziewczyny czuły się jakby były w niebiosach i jakby już im nic złego w życiu nie miało się stać.
Kto sprawi, że się zakochasz?
Wiem, że na drodze do twojego serca stoi mur
Wcale nie musisz się bać, och, kochanie
Ale nie odlecisz, dopóki sobie na to nie pozwolisz
Nie odlecisz, jeśli pozwolisz sobie upaść
Ostatnią zwrotkę śpiewał Louis nie odrywając wzroku od Justyny, która siedziała naprzeciwko jego. Czuł się tak, jakby śpiewał do niej, jednak miał nadzieję, że tego nie zauważy.
Złapię cię, jeśli upadniesz
Złapię cię, jeśli upadniesz
Złapię cię, jeśli upadniesz
Ale jeśli rozłożysz skrzydła
Możesz odlecieć ze mną
Ale nie odlecisz, dopóki sobie na to nie pozwolisz
Nie odlecisz, jeśli pozwolisz sobie upaść
Dziewczyny po ostatnim słowie Louisa zaczęły bić brawa i wiwatować. A chłopcy się tylko ukłonili oraz podziękowali za uwagę.
***
Piosenka - Fall - Justin Bieber
Subskrybuj:
Posty (Atom)