niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 12

O krok przed śmiercią


Otwierając różne strony plotkarskie, Nikola natknęła się na artykuł o nich. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Jedyne co jej się rzucało w oczy to duży nagłówek „Kim są te tajemnicze dziewczyny? Czy 1D czuje coś do nich?”. Nacisnęła przycisk czytaj dalej i zobaczyła zdjęcie jej, Justyny oraz chłopaków, oraz Justyny trzymającej za rękę Louisa.

Ostatniego wieczoru na czerwonym dywanie, chłopcy z zespołu One Direction byli widziani w towarzystwie dwóch, pięknych dziewczyn. Kim one są? Każdy zadawał sobie to pytanie, ale nikt nie wiedział jaka jest odpowiedź. Trzymanie się za ręce, czułe gesty, spojrzenia pełne troski, czy to coś oznacza. Czy Louis ma nową dziewczynę? Jednak kim by była ta druga dziewczyna? Te pytania zostaną, chyba bez odpowiedzi.

Nagle koło Nikoli pojawiła się Justyna i popatrzyła na to co czyta jej siostra. Zobaczywszy to, zamknęła klapę od laptopa, który znajdował się na kolanach blondynki, tym samym przerywając jej czytanie artykułu.

- Mieliśmy dać sobie z nimi spokój. A najlepiej będzie jeśli wrócimy z powrotem do domu. To miasto tylko przypomina mi o nich. Lepiej wyjechać wcześniej, niż zwlekać z tym w nieskończoność.

- Ale przed tym wszystkim chciałabym, ostatni raz zwiedzić jeszcze to miasto. Jeśli nie chcesz ze mną iść, to pójdę sama, a jak wrócę, to zacznę się pakować.

Justyna nie miała ochoty udać się na spacer po okolicy, więc została sama w domu, a Nikola wzięła torebkę i udała się samotnie do centrum miasta. Podążając ulicami, myślała o tym, że musi opuścić to miejsce i zostawić tutaj część siebie. Nie zapomniane momenty w tym miejscu sprawiały, że poczuła się jak w domu. Myśl o tym, że musi wrócić do Polski, dołowała ją. Nie chciała się do tego przyznawać, ale zakochała się. Jego oczy śniły jej się po nocach i nie mogła opuścić tego miejsca, nie żegnając się z nimi. Lecz obiecała Justynie, że nie będzie się do nich zbliżyć i postanowiła dotrzymać słowa. Chciała im wszystko wyjaśnić i powiedzieć dlaczego postanowiły ich opuścić, lecz nie miała nawet siły tego zrobić, gdyż wie, że przywiązali się oni do nich. Nie chciała ich zranić i tak już wystarczająco dużo przeszli.

Dochodząc na miejsce, oglądała witryny sklepów. Miała ochotę coś zakupić, jednak nie miała siły wchodzić do środka żadnego sklepu. Podeszła do oka Londynu i przypominając sobie momenty spędzone właśnie tutaj, poczuła jak w jej oku pojawiła się łza. Wytarła ją tym samym siadając na ławce w parku. Kłótnia z Louisem. Wszystko było takie piękne, lecz już jest po wszystkim. Nie mogła usiedzieć w jednym miejscu, ruszyła przed siebie. Wsiadła do autobusu i usiadła na siedzeniach znajdujących się na dachu. Oglądała miasto, lecz tym razem z innej perspektywy. Zawsze chciała się przejechać takim autobusem, lecz nie miała czasu zrobić tego wcześniej. Wychodząc z niego, podążyła prosto przed siebie. Kiedy chciała przejść przez pasy, po drugiej sronie zobaczyła stojącego Zayna, który patrzył się na nią. Chciała się do niego przytulić, a kiedy przybliżała się do niego, poczuła jak coś uderza ją z całej siły.  Przeleciała przez samochód, który ją potrącił i wylądowała na ziemi, a on odjechał jakby nic się nie stało. Mulat podbiegł do niej i zaczął ją przytulać do siebie, sprawdzając jej tym samym tętno. Na początku miała otwarte oczy, lecz po chwili je zamkła. Jedyne co słyszała to płacz chłopaka. Zadzwonił po karetkę, chociaż trudno było mu wydusić jakiekolwiek z siebie słowo. Czekając, aż przyjedzie, trzymał dziewczynę mocno za rękę i powtarzał cały czas, że będzie lepiej. Trudno było mu uwierzyć w to co widział, nie mógł dopuścić do siebie, żadnej myśli związanej z jej śmiercią. Nie mógłby przez to przejść lekceważącą, gdyż chociaż, to rzadko ukazuje, to zakochał się w niej na zabój. 

- Kocham cię, Nikola. Proszę nie umieraj. Nie rób mi tego – Zayn płacząc, starał się mówić do Nikoli. Chociaż to najgłupszy moment jaki mógł wybrać, to właśnie teraz postanowił jej wszystko powiedzieć. Wiedział, że nie słyszy tego, jednak to mu nie przeszkadzało. – Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz, że jeszcze będziesz z nami śmiała się i wygłupiała. Mam nadzieję, że to wszystko tylko mały wypadek, który niczym nie grozi.

Kiedy przyjechała karetka, wsadzili obolałą i nie przypomną dziewczynę do środka, jadąc z nią do szpitala. Zayn usiadł sobie obok lekarzy i starał się nie puszczać jej ręki. Chciał wszystkich poinformować o wypadku, jednak nie wiedział jak im to powiedzieć. Nie miał ochoty ich denerwować, ale powinni o tym wiedzieć, a przede wszystkim Justyna. Dojeżdżając na miejsce, wzięli Nikolę na prześwietlenie, a Zayn usiadł w holu na jednym z krzeseł. Wyciągnął z kieszeni od spodni telefon i na ekranie wystukał numer Justyny. Na początku nie odbierała, jednak po kilkunastym dzwonieniu odebrała, trochę wkurzona.

- Tak, słucham?

- Jestem właśnie w szpitalu, Nikolę potrąciło auto, ale na szczęście byłem na miejscu wypadku i zadzwoniłem po karetkę. Teraz jesteśmy w szpitalu w środku miasta, jest na jakiś badaniach. – Justyna poczuła jak jej nogi się uginają. Nie mogła w to uwierzyć. Myślała, że robi sobie z niej żarty, jednak jego ton był poważny.

- Za chwilę będę – powiedziała kończąc rozmowę z Zaynem i tym samym wychodząc z mieszkania. Szła przed siebie, nie zwracając uwagi na nic. Jedyne co chciała, to jak najszybciej dojść na miejsce. Nie chciała tracić czasu, na dzwonienie po taksówkę i tak na nogach szybciej by doszła do szpitalu.

Przed wejściem do szpitala spotkała się z Liamem, Harrym, Niallem i Louisem. Chociaż nie chciała już ich więcej widzieć, to postanowiła zrobić to dla Nikoli. Ich obecność byłaby dla niej bardzo pomocna, gdyż wsparcie przyjaciół w trudnych chwilach jest ważne. Przywitała się tylko z nimi i od razu weszła do środka, gdzie zobaczyła siedzącego chłopaka, który czekał z niecierpliwością na wyniki dziewczyny, która bardzo dużo dla niego znaczyła.

- Jak się czujesz? – zapytała się przyjaźnie Zayna, którego mimo wszystko darzyła koleżeństwem. Pomógł on jej przetrwać w najgorszych momentach. Nie chciała go opuszczać, lecz kierowała się instynktem. Robiła to wszystko dla Louisa, nie chciała go już więcej ranić, jednak z powrotem wróciła i raczej jej plany są już nieważne. Najwyższy moment zmierzyć się ze wszystkim.

- Staram się trzymać, ale ja ją zbyt bardzo kocham, nie chcę żeby odeszła – skierował wzrok w dół. Wiedział, że chłopcy patrzą się na niego ze zdziwieniem, ponieważ nie byli świadomi tego, że czuję coś on do Nikoli, oprócz Louisa, który odbył kiedyś rozmowę z Zaynem, w której dowiedzieli się nawzajem o swoich uczuciach.

- Zobaczysz wszystko będzie dobrze. – przytuliła się do niego, a z ich oczu płynęły słone łzy. Czuła się tak samo jak on. ona była dla niej tak samo ważna, jak dla niego. Przecież są siostrami, które mimo wszystko trzymają się razem i spełniają swoje marzenia. 

Po pełnej godzinie przez wielkie drzwi wyszedł mężczyzna i skierował się w ich stronę. Był wysoki, jego oczy były duże i niebieskie jak płynący ocean. Miał podcięte na krótko włosy, a z jego twarzy nie schodził uśmiech. Na sobie miał założony fartuch, który nosili wszyscy lekarze w tym szpitalu. Był on biały, a na prawej stronie miał przypiętą etykietkę z napisem „Dr. Robert Chase”.

- Z Nikolą na razie dobrze. Wszystkie kości ma stłuczone i będzie musiała zostać w szpitalu na parę dni. Obawiamy się, że jej noga została złamana i będzie musiała nosić gips. Lecz najważniejsze jest to, że nie ma większych urazów. Na razie bardzo jest osłabiona.  W tym momencie śpi, ale kiedy wstanie będziecie mogli do niej zajrzeć. Ale pamiętajcie, że jeśli coś się będzie działo macie wołać o pomoc. – poinformował ich, a kiedy już to zrobił opuścił ich, kierując się do kobiety, która wołała go.

- Nie było czym się martwić – powiedział Liam po odejściu lekarza, który zajmował się Nikolą.

Już nie był tak samo przejęty losem Nikoli, jak przedtem. Wiedział, że wszystko będzie dobrze, jeśli nie uszkodziła sobie żadnych organów ani czaszki mózgowej.

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 11

KONCERT MARZEŃ

Część 1

 

Justyna i Nikola szykowały się na koncert. Ubrały najlepsze ciuchy jakie miały w szafie, wysokie obcasy i wymalowane podążały do miejsca, gdzie się umówili.

- Nie mogę uwierzyć, że przez taki krótki czas nasze życie odwróciło się do góry nogami. Gdyby ktoś powiedziałby mi, że spotkam ich, nie uwierzyłabym. Po prostu nie uwierzyłabym – powiedziała Nikola, idąc tuż obok Justyny, która była  ubrana w niebieską sukienkę, podkreślającą kolor jej oczu, a jej ciemne włosy były rozpuszczone. Wiatr powiewał nimi na różne strony.

- Ja też. Ale może, gdybyśmy ich nie poznały, moja relacja z Lou nie byłaby taka skomplikowana – oznajmiła Justyna, a po chwili zorientowała się, że Nikola o niczym nie wie. Nie wiedziała jak z  tego wybrnąć. Chyba po prostu zostało jej powiedzieć prawdę.

- O czym ty mówisz? – powiedziała zszokowana Nikola, otwierając szeroko oczy.

- O niczym.

- Jak to o niczym. Zakochałaś się w nim?

- Ja nie, ale on we mnie tak. Powiedziałam mu, że nic do niego nie czuję, a teraz czuję się, jakby przeze mnie runął mu świat. Zayn powiedział mi, żebym postarała się coś do niego poczuć, ale nie wiem czy to będzie możliwe. Gdy pomyśle o Sebastianie… Nie chcę być jeszcze raz skrzywdzona – Nikola przytuliła się do Justyny.

Nawet nie zauważyła czegoś dziwnego u Louisa, a przecież spędziła dziś z nim prawie całe popołudnie. Może po prostu nie chciał pokazać swojej słabości przed Justyną.

Kiedy doszły pod ich rezydencie, nacisnęły dzwonek do drzwi, jednak  nikt nie wychodził. Myślały już, że ich wystawili, chciały już się wracać z powrotem do swojego mieszkania, kiedy ktoś otworzył drzwi, a przez nie wydostawała się twarz blondyna, który nie wyglądał  w ogóle na przyszykowanego. Włosy miał ułożone w nieładzie, a na sobie  dalej miał ta samą przemoczoną bluzkę z gokartów.

- Jak ty wyglądasz? Przecież za półtorej godziny masz koncert.

- Wiem, ale musieliśmy posprzątać każdy zakamarek, ponieważ po koncercie mają przyjechać do nas nasi rodzice, a raczej nie będą zadowoleni z naszego bałaganu.

- Ale jeśli spóźnicie się na koncert, to fanki będą zawiedzione, a chyba tego nie chcecie. Pomożemy wam posprzątać, ale weźcie się za siebie – powiedziała Nikola, wchodząc do budynku, gdzie salon lśnił czystością. Poduszki na sofie były położone w rogach, w lustrzanym stoliku można było się przejrzeć, było po prostu jak nie w ich domu. Jednak jak podążyły na górę, tam wcale nie było tak pięknie.

Dziewczyny wygoniły ich do łazienek i postanowiły wziąć to w swoje ręce. Po czterdziestu minutach wszystko było już gotowe. Udali się do limuzyny, w której pojechali na koncert w centrum miasta. Kiedy byli na miejscu, wszędzie były tłumy fanek i reporterów. Wychodząc z pojazdu, wszyscy byli zdziwieni i podekscytowani widokiem dziewczyn, które pierwszy raz widzieli u ich boku. Zastanawiali się, kim one są.

- Czuję się tutaj, jakoś niekomfortowo, czuję się jakby wszystkie oczy były skierowane prosto na mnie. – powiedziała Justyna do Zayna, z którym najbardziej się kolegowała i odnalazła w nim swoją bratnią duszę.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, przecież jesteś z nami. A nimi się nie przejmuj, na ładne dziewczyny zawsze chętnie się patrzy. – skierował wzrok na Nikolę, która stała z drugiej strony, wygłupiając się z Niallem i Louisem. 

- Nie lepiej powiedzieć jej o swoich uczuciach, Zayn. Zachowujesz się jak zakochany jedenastolatek, a przecież jesteś już prawie mężczyzną.

- Nie martw się o mnie, ja sobie poradzę. A jak tam twój plan przybliżenia się do Lou, jak widać jakoś nie działa.

Justyna popatrzyła się na niego piorunującym spojrzeniem, tym samym udając się do swojej siostry i chłopaków znajdujących  się w jej pobliżu, którzy czuli się tak swobodnie w odróżnieniu od niej. Wszyscy robili im zdjęcia i prosili o autografy, a oni zagadywali do nich jakby znali ich od wieków. Nie wstydzili się, byli po prostu sobą.

- Jak tam? – przybliżyła się do Louisa Tomlinsona i poparzyła mu prosto w oczy, jednak on od razu skierował wzrok w inną stronę

- Dobrze, a u ciebie?

- Widzę przecież, że nie jest dobrze. – złapała go za rękę, ale on odsunął się od niej, jakby nie chciał czuć jej dotyku na swojej skórze i jej bliskości - Nie musisz mnie oszukiwać. Zraniłam cię, a ty mówisz, że u ciebie dobrze.

- A co mam powiedzieć, że nie mam już ochoty żyć, że każde spotkanie z tobą, sprawia, że po mojej głowie chodzą wypowiedziane przez ciebie słowa. Myślisz, że tak łatwo jest udawać przed wszystkimi, że jest dobrze, chociaż wcale tak nie jest.

- A ty myślisz, że tak łatwo jest zaufać komuś jeszcze raz. Nie wiesz, co ostatnio przeszłam. Dowiedziałam się, że mój były mnie zdradził, płakałam całymi nocami, nie mogłam o tym zapomnieć. Nie chciałam zostać jeszcze raz skrzywdzona. Zrozum to.

- Ale tym razem, nie zostałaś skrzywdzona ty, tylko ja. – ominął Justynę szerokim łukiem i udał się wraz z resztą chłopaków za kulisy, a ona dalej stała jak wryta, jednak Nikola obudziła ją z transu. Po chwili obie podążyły do miejsca, z którego będę mogły oglądać spokojnie koncert i nikt nie będzie im przeszkadzał. Tuż obok nich znajdowała się rodzina chłopaków, która pewnie przyjechała na ich koncert.  Zayn, Louis, Harry, Liam i Niall weszli na scenę, a jedyne co było słychać, to wrzaski fanek, które były ucieszone świadomością, że widzą ich na własne oczy i mogą usłyszeć ich na żywo.

środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 10

W DZIEWCZYNACH JEST SIŁA


Chłopcy wymyślili dzisiejszego, słonecznego dnia wybrać się na gokarty. Zaprosili również dziewczyny, które będą dotrzymywać im towarzystwa i kibicować im. Gdy już wszyscy pojawili się na miejscu, każdy dostał po kasku, nawet dziewczyny, lecz na początku nie chciały jeździć, bo wolały się przyjrzeć jeździe chłopaków. Usiedli przed kierownicami i położyli na nich swoje ręce. Kiedy wydobył się dźwięk gwizdka oraz flaga w czarno-białe kwadraty pofrunęła do góry, ruszyli. Nie obchodziło ich teraz nic, jedyne co chcieli to wygrać za wszelką cenę, nawet  jeśli mieliby dążyć do tego po trupach.

- Komu kibicujesz? – zapytała się Nikola Justyny, która patrzyła się z zaciekawieniem, na to jak poruszali się po torze i zderzali się ze sobą, za każdym razem, gdy ktoś chciał zrobić jakiś krok.

- Trudno powiedzieć, wszyscy są kiepscy – zaśmiała się brunetka, wskazując na chłopaków, którzy chyba utknęli i nie mogą się ruszać.

- Chyba musimy im pokazać, jak się naprawdę jeździ – powiedziała Nikola zakładając na swoją głowę kask i czekając na to, jak dojadą na metę oraz znowu zaczną następną rundę.

Justyna zrobiła to samo, co jej młodsza siostra, podążając za nią.  Nie umiała na tym jeździć, jednak na pewno nie wypadnie gorzej niż oni, nawet gdyby bardzo tego chciała.

Kiedy wszyscy dojeżdżali do mety, dziewczyny przyłączyły się do nich i zasiadły do gokartów. Na początku na prowadzeniu był Harry, jednak to nie potrwało długo, gdyż Nikola wyprzedziła go, na jednym z pierwszych zakrętów i obdarowała go piorunującym spojrzeniem. Jednak nikt do końca wyścigu, jej nie wyprzedził i tym samym zwyciężyła. Ucieszona zaczęła się wydzierać na całą halę i przedrzeźniała się z chłopaków. Mówiła, że mimo tego, że jest dziewczyną, to i tak jest lepsza niż oni.

- Zróbmy sobie może chwilę przerwy – zaproponował Zayn, po dwóch rundach po torze.

- Przyda nam się trochę odpoczynku – powiedziała Justyna i usiadła sobie przy stole, niedaleko miejsca, gdzie sprzedawali napoje oraz fast foody.

Wszyscy przysiedli się do niej, zamawiając coś do jedzenia. Konsumując to co zamówili, prowadzili rozmowę, dotyczącą tego, czy dziewczyny nie miałyby ochoty pójść na ich koncert, który miał się odbyć dzisiaj wieczorem. Na początku nie były do tego przekonane, ale po długim namawianiu ze strony chłopaków się zgodziły. Umówili się na to, że spotkają się, pod domem 1D i wtedy wszyscy pojadą razem.

Po długiej rozmowie, postanowili wrócić do zabawy, jednak Zayn i Justyna nie mieli już ochoty jeździć, więc postanowili, że pokibicują im. Kiedy wystartowali Zayn zaczął rozmowę z dziewczyną stojącą tuż obok niego.

- Słyszałem od Lou, że się pokłóciliście i że złamałaś mu serce. Czy to prawda? 

- Chciałabym powiedzieć, że nie, jednak wcale tak nie jest. Wiem, że zraniłam jego uczucia, lecz po tym, jak dowiedziałam się o zdradzie mojego byłego, nie było mi tak łatwo zakochać się jeszcze raz. A jeśli znowu stanie się to samo? Nie chcę znowu cierpieć, nie zniosłabym tego. To by było zbyt bolesne. – skierowała swój wzrok na podłogę i zaczęła dalej mówić – I tak Lou nie może się nawet na mnie patrzeć, przecież to widzę, gdy za każdym razem nasze spojrzenia się stykają ze sobą, on odwraca wzrok w inną stronę. Bardzo mi jest jego żal. Wyobrażam sobie to, jak on bardzo cierpi. Gdyby mi ktoś powiedział, że nie odwzajemnia moich uczuć, też bym była zdołowana.

- To może po prostu uświadom go o tym, że zostałaś zraniona i potrzebujesz czasu, żeby jeszcze raz się zakochać. Kiedy będzie wiedział o wszystkim, na pewno poczuje się lepiej i może będzie miał nadzieję, że jeszcze kiedyś coś do niego poczujesz. – Justyna nie wiedziała co ma powiedzieć, skierowała spojrzenie na Louisa, który przepychał się z Nikolą, gdyż jechali równo ze sobą, a nie chcieli, żeby oby dwoje mieli to samo miejsce.

- A jeśli on zapomni o wszystkim?

- Nie zapomni, bo znaczysz dla niego wiele. Gdybyś była dla niego nikim, nie załamałby się. On cię kocha.

- Co ja mam zrobić, żeby też go pokochać?

- Musisz po prostu zbliżyć się do niego i może wtedy coś poczujesz. A jeśli nie, to nie ma już innego wyjścia.

Nagle koło nich pojawiła się reszta przyjaciół i zaczęli kłócić się o wynik, gdyż nie było wiadomo, kto pierwszy dojechał do mety. Justyna na początku była zamyślona i zastanawiała się nad rozmową jej z Zaynem, jednak po chwili zaczęła się śmiać i wygłupiać z innymi. Postanowiła zapomnieć o tym, na choćby tą jedną noc.

- Macie może ochoty na lody? Bo idę sobie kupić – zaproponował blondyn, zmieniając tym samym temat.

- Tak! – wszyscy powiedzieli ucieszeni i zaczęli wymieniać smaki na jakie mają ochotę. Trochę ich było do zapamiętania, lecz postanowił wszystkie zapamiętać.

- Pójdę z tobą – zaproponowała Nikola – Sam sobie przecież nie poradzisz.

Udali się do miejsca, w którym ostatnio zamawiali różne rzeczy i kupili siedem lodów. Truskawkowy był dla Justyny, smerfowy dla Louisa, wiśniowy dla Liama, sorbet mango dla Harrego, czekoladowy dla Zayna, a oni sobie zamówili po cytrynowym. Kiedy starali się je unieść do reszty, niechcący Nikola potknęła się o kabel leżący na ziemi i przewróciła się na Nialla, tym samym brudząc mu bluzkę.

- Przepraszam. Za chwilę ci to  wytrę – zaczęła rozcierać plamę, lecz ona zamiast stawać się mniejsza, to robiła się coraz większa.

- Wiesz co, i tak te lody nie nadają się do jedzenia, bo zostały rozciapkane na mojej bluzce, więc je wyrzućmy i chodźmy do łazienki wytrzeć tą plamę – zrobili to co powiedział.

Kiedy byli już na miejscu, Nikola odkręciła kran, a Niall ściągnął koszulkę, gdyż trudno było mu wyczyścić plamę gdyby była ona na nim, ponieważ znajdowała się ona na tyle. Pomogła wyczyścić mu plamę, która po ciężkim szorowaniu w końcu zniknęła. Włożył całą mokrą z powrotem na siebie, gdyż nie chciał chodzić bez bluzki w miejscu publicznym.

- Dobrze wyglądam – spytał się Nikoli, obracając się dookoła.

- Jak Miss mokrego podkoszulka – zaśmiała się i udała się w stronę drzwi.

- To chyba dobrze – powiedział sobie pod nosem, podążając za dziewczyną, która kierowała się w stronę siedzących w ciszy  nastolatków, z którymi się kolegowała.

- A gdzie lody? – popatrzył się  zszokowany Louis na Nikolę i Nialla. – Nie mówcie, że nie było, bo wam nie uwierzę.

- Niech pomyślę, wyrzuciliśmy je. – powiedział Niall, spoglądać na chłopaka, któremu tylko zrobili smaka. – Niechcący Nikola połową mnie zaatakowała.

- I to ma być wytłumaczenie. Zawiodłem się na tobie.

piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 9

GŁUPI BY SIĘ DOMYŚLIŁ


Podchodząc do fortepianu, jego palce powędrowały na klawisze, które gdy je się dotknie wydobywają z siebie dźwięk. Zaczął nucić jakąś melodię, a po chwili z jego ust wydostały się słowa piosenki.

Jesteś dokładnie tym, czym łudziłem się

Że nigdy nie byłaś

I niczym z tego, czym myślałem, że mogłabyś być

Jednakże wciąż żyjesz wewnątrz mnie

Więc powiedz mi – jak to jest?

Jesteś jedyną, o której pragnę zapomnieć

I jedyną, którą kochałem wystarczająco

By jej nie wybaczyć

I chociaż łamiesz mi serce

Jesteś tą jedyną

Mimo, że są momenty kiedy cię nienawidzę

Bo nie potrafię wymazać tych chwil

Kiedy mnie zraniłaś

I powodowałaś łzy na mojej twarzy

I nawet teraz gdy cię nienawidzę

Boli mnie mówienie o tym, że wiem,

Że tam będę, gdy zacznie się zmierzch.

Louis zaczyna śpiewać energiczniej i z całego serca. Mając nadzieję, że w ten sposób wyleje wszystkie swoje smutki. Rozmowa z Harrym mu nie pomogła, ale warto jeszcze spróbować innych sposobów.

Nagle za nim pojawił się mulat, oparł się o futrynę od drzwi i przysłuchiwał się śpiewanym przez Tomlinsona słowom.

Nie chcę być bez ciebie, kochanie

I nie chcę złamanego serca

Nie chcę oddychać bez ciebie, kochanie

Nie chcę odgrywać tej roli

Wiem, że cię kocham,

Ale pozwól mi to powiedzieć

Nie chcę cię kochać na żaden sposób

Nie chcę złamanego serca

- Widać, że nie tylko ja nieszczęśliwie się zakochałem – odparł Zayn, a Louis automatycznie odwrócił się do niego przodem. Nie wiedział co powiedzieć, ale nie musiał, bo mulat zaczął dalej mówić. – Z tego co widać, nie każdy ma szczęście w miłości jak Niall.

- Co to ma znaczyć? On jest z kimś? – spytał się zszokowanym tym co powiedział.

- Nie widzisz jak się przystawia do Nikoli. Na początku ją całuję, a później nie przestaje o niej gadać. Zachowuję się tak jakby byli razem. - Louis nagle zaczął się śmiać i nie mógł słuchać tego co mówi Zayn, gdyż to tylko się zrodziło w jego głowie. Nikt nie miał takich podejrzeń, tylko on. - Dlaczego się śmiejesz?

- Po prostu się w niej zakochałeś i wymyślasz jakieś absurdalne rzeczy. To, że się raz pocałowali i to nie z uczuciem, to nie oznacza, że już do siebie coś czują. Załamujesz mnie, chłopie.

- A ty to co niby? Niby kto ci zranił serce? Nawet nam nie powiedziałeś, że się zakochałeś, chociaż od kiedy zobaczyłeś Justynę i Nikolę dziwnie się zachowywałeś. Pewnie, któraś z nich ci się podoba. Powiedz, która? Mam nadzieję, że nie Nikola – zaśmiał się chłopak, patrząc się z zaciekawieniem na Lou.

- Yhym… Niech się zastanowię. To na pewno nie była Nikola, albo ona. No wiesz trudno mi sobie to przypomnieć. – zaczął się nabijać z Zayna.

- Dobra już wiem, Justyna. Nie trudno się skumać. Gdyby ci Nikola zraniła serce, na pewno nie mówiłbyś o niej z taką swobodą. Widzisz sam się domyśliłem, nie musiałeś mi tego mówić – Malik pokazał język w stronę szatyna i tym samym zostawił go samego, wychodząc z rezydencji.

 

Telefon Nikoli zaczął wibrować jej w kieszeni. Wyciągnęła go powoli i popatrzyła na ekran, chcąc się dowiedzieć, kto do niej dzwoni. To była jej mama. Bez zastanowienia odebrała.

- Cześć, córeczko! Jak tam u ciebie? – zadała pytanie. – Poznałaś kogoś ciekawego? Ja z tatą bardzo za tobą tęsknimy, mam nadzieję, że ty też za nami.

- Oczywiście, że tęsknie. Te dwa tygodnie spędzone tutaj, są dla mnie niesamowite, nigdy nie sądziłam, że mogę tutaj tak mile spędzić czas, jeszcze w towarzystwie wspaniałych chłopaków, jakich spotkałyśmy z Justyną, drugiego dnia pobytu w Londynie.  Oni są dla mnie jak przyjaciele, których znam od wieków – powiedziała zafascynowana Nikola. Nie przestając mówić. Miała tyle do powiedzenia, jednak niektóre rzeczy nie są do powiedzenia przez telefon. Trzeba po prostu porozmawiać z kimś sam na sam, w cztery oczy.

- Widać, że jesteś zadowolona. Cieszymy się razem z tobą. Szkoda, że nie możemy być tam z wami, ale jesteśmy bardzo zajęci tutaj u nas. Postanowiliśmy zrobić wam niespodziankę, jak przyjedziecie to zobaczycie. Na pewno wam się spodoba, to co wymyśliliśmy. 


- Co to takiego? Powiedz.  – zaczęła błagać mamę, lecz mimo jej błagań nie zgodziła się powiedzieć. Według niej będzie lepiej, jeśli to będzie niespodzianka i lepiej byłoby jeśliby nie wiedziały co to jest.

- Pozdrów Justynę ode mnie oraz powiedz jej, że bardzo ją kochamy i tęsknimy. Ja muszę już kończyć, bo ktoś się do mnie dobija i muszę otworzyć drzwi. – nacisnęła czerwoną słuchawkę i tym samym zakończyła rozmowę. Nikola odłożyła telefon, idąc szukać Justyny. Chciała jej przekazać wiadomość od mamy oraz powiedzieć o niespodziance, która czeka je, kiedy wrócą do domu.

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 8

PRAWDA NAPRAWDĘ BOLI


Louis biegając po okolicy, wpadł niechcący na Justynę, która rozmawiała z kimś przez telefon. Nie zauważył jej, ponieważ był zapatrzony w ziemię i był tak zmęczony, że nie miał siły nawet podnieść głowy do góry.

- Przepraszam – odparł chłopak, a Justyna w tym samym momencie rozłączyła się i popatrzyła się na szatyna.

- Przyjmuje przeprosiny, ale następnym razem postaraj się w nikogo nie wpadać – uśmiechnęła się do niego szeroko, a on odwzajemnił jej uśmiech.

- Postaram się. Może masz ochotę przejść się ze mną po okolicy? – zaproponował, zmieniając tym samym temat rozmowy.

- Tak, pod warunkiem, że nie będziemy biegli – popatrzyła się na swoje buty. Te same miała ubrane wczorajszego wieczoru, kiedy byli zwiedzić Londyn.

Szli przed siebie. Zatrzymali się dopiero przy alejce niedaleko jej mieszkania. Usiedli na jednej z ławek i pogrążyli się w niekończącej rozmowie. Justyna czuła się przy nim swobodnie, jakby był jej najlepszym przyjacielem od wieków i nie bała się niczego mu powiedzieć. Chociaż jedyne co przed nim ukryła, to, to, że ostatni jej chłopak, bardzo ją zranił i przez to czuje się okropnie, jakby straciła pewność siebie. Postanowiła na razie zostawić to dla siebie. Jedyne osoby, które o tym wiedzą, to Nikola i Zayn, któremu wypłakała wszystkie smutki na ramieniu.

Nagle Louis złapał ją za dłoń i popatrzył jej prosto w oczy. Dziewczyna była przerażona, nie wiedziała co ma zrobić. Poczuła się jak ostatniej nocy, kiedy niechcący dotknął jej dłoni.

- Chciałem, ci powiedzieć, że od kiedy cię spotkałem, sprawiłaś, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie mogłem przestać myśleć o tobie i dalej nie mogę.  Bez ciebie nie mogę żyć. Twój czarujący uśmiech, twoje niebieskie oczy oraz twoje długie, brązowe włosy, sprawiają, że czuję się jakbym był w niebie, a ty byłabyś moim aniołem. Po prostu zakochałem się w tobie – Justyna nie mogła uwierzyć w to co powiedział. Patrzyła się na niego, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. – Jeśli nie odwzajemniasz moich uczuć, powiedz mi to. To lepsze niż kłamstwo. Zniosę to.

- Louis. – zaczęła, lecz dalej nic nie powiedziała, jakby nagle wszystkie słowa uwiezione były w jej gardle.  – Nie chcę cię zranić.

- Więc nic do mnie nie czujesz. Wiedziałem. Dla ciebie starałem się być lepszym człowiekiem, starałem się zachowywać poważnie. Jednak nic to nie dało.

- Przepraszam. Po prostu przepraszam. Ale nie mogę kierować swoimi uczuciami. To co czuję, nie zależy ode mnie. – Justyna chciała przytulić Louisa, jednak on wstał, popatrzył się na nią i poszedł dalej kierując się z powrotem do swojego domu.


Chłopcy siedzieli na kanapie, śpiewając piosenki. Mieli właśnie próbę, jednak nie mogli jej odbyć do końca, bez jednego z członków zespołu. Nagle przez drzwi wszedł Louis, który wyglądał na przygnębionego i zagubionego. Usiadł sobie obok nich, lecz nawet się nie przywitał. W głowie chodziły mu tylko słowa Justyny, które wypowiedziała i tym samym sprawiła, że serce Louisa pękło na tysiące kawałków.

- Coś ci się stało, Lou? – zadał mu pytanie Niall, który siedział tuż obok niego.

- Moje życie runęło. Nie mam już po co żyć. – powiedział przykrywając swoją twarz poduszką, która leżała pod jego ręką.

- Nie wygaduj takich bzdur, masz przecież fanów oraz nas – zaczął go pocieszać Liam. Otoczył go swoim ramieniem i podniósł jego głowę do góry. – Nie poddawaj się tak szybko. Wszystko może się jeszcze poukładać po twojej myśli.

- Raczej nie. Ona mnie nigdy już nie pokocha. – Z jego oczu poleciała jedna łza. Chciał zostać sam i przemyśleć to wszystko. Może posłucha rady Liama, może nie warto się tak szybko poddawać. 

 


 

Otworzył zeszyt z piosenkami i wyrwał tekst napisanej przez niego piosenki zadedykowanej Justynie, wyrzucając go przez okno. Napisał tam wszystko co czuł, jednak tekst dalej pozostanie w jego głowie. Nie da się zapomnieć o takich rzeczach, jeśli widuje się ją codziennie i każde słowa przypominają się, patrząc na jej uśmiechniętą twarz, która nigdy nie jest smutna.

Nagle do jego pokoju wszedł Harry, siadając sobie obok niego na łóżku. Nie chciał się narzucać, jednak był strasznie ciekawy, o co chodziło Louisowi. 


- Czemu jesteś taki zrozpaczony, ktoś ci złamał serce? – zapytał się chłopaka, który się nawet na niego nie popatrzył od kiedy wszedł do pomieszczenia, w którym się znajdował.  – Każdy przechodzi przez złe chwile w życiu, ale nie wszyscy się w sobie zamykają, jak ty. Nie lepiej wyżalić się komuś, czasami to pomaga. A jeśli nie chcesz mojej pomocy to po prostu powiedz.

- Zakochałem się w Justynie, ale ona nie odwzajemnia tego co do niej czuję. Jestem tylko dla niej przyjacielem, nikim więcej. – skierował wzrok na Harrego, a ten zaczął go pocieszać.

- Zobaczysz kiedyś zacznie inaczej czuć i wtedy będziecie razem. Zapamiętaj moje słowa i sobie je powtarzaj, wtedy poczujesz się lepiej, za każdym razem gdy będziesz ją widzieć. Nigdy przecież nie ma smutnego zakończenia, zawsze są tylko szczęśliwe.

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 7

NAJLEPSZA ZABAWA JEST NOCĄ

 

Na dworze robiło się już ciemno, światła uliczne oświetlały ulice. Ludzie znajdowali się już w swoich domach. Było słychać szczekanie psów, które porozumiewały się między sobą w swój własny sposób. Jednak właśnie teraz  na spacer wybrała się siódemka przyjaciół, którzy kierowali się w stronę miasta. Było to strasznie daleko i już po dłuższej części drogi, Nikolę i Justynę zaczęły boleć nogi. Nic dziwnego jak miały ubrane dziesięciocentymetrowe szpile. Ale nie tylko one były zmęczone, ale również chłopcy. Wymyślili, że zatrzymają się w pobliskim barze. Usiedli sobie przy pustym, dużym stoliku, który musiał zmieścić ich wszystkich. Siedzieli przy oknie, gdzie był dobry widok na ulicę. Zamówili dużą pizzę kebabową, a kiedy ją zjedli postanowili ruszyć w dalszą podróż. Szli w krępującej ciszy, jedyne co było słychać do stukoty obcasów dziewczyn.

- Ile jeszcze będziemy szli? – powiedziała wyczerpana Justyna, pod którą nogi się uginały i nie miała siły dalej iść.

- Już jesteśmy blisko – pocieszył ją Liam, który szedł na całym przodzie i kierował nimi, gdzie mają podążać.

- Tylko tak mówisz – powiedziała brunetka. Zatrzymując się na chwilę, podtrzymała się drzewa i ściągła buty. – Idę boso, mam to gdzieś. Nie będę się męczyła. Już i tak za dużo wycierpiałam przez nie.

Wzięła szpilki do ręki i szła dalej. Nikola zrobiła to samo. Teraz szło im się sto razy lepiej. Kiedy doszły na miejsce. Pierwsze co zrobiły to udały się na London’s Eye, by zobaczyć widoki miasta z innej perspektywy. Cała konstrukcja świeciła na różne kolory. Weszli do jednej z kapsuł i usiedli sobie na ławce, znajdującej się po środku. Spoglądali przed siebie. Było romantycznie. Nagle Justyna poczuła jak ktoś dotyka jej dłoni. Przeraziła się i odwróciła wzrok. Nagle zobaczyła spoglądającego na nią Louisa. Uśmiechnęła się w jego stronę i przesunęła dłoń, jakby nie chciała tego. Chłopak odwzajemnił uśmiech, ale po chwili skierował wzrok na okna, które ukazywało miasto w kolorowym świetle.

Wychodząc udali się do parku znajdującego się tuż obok. Usiedli na trawie i zaczęli rozmawiać oraz dowiadywać się nowych rzeczy o sobie nawzajem.

- Wiesz co, tyle się znamy, a my dalej jeszcze nie wiemy skąd jesteście? – powiedział zaciekawiony Harry. – Czy to jakaś tajemnica? – zaśmiał się.

- Tak, wielka. Nie mówiłyśmy skąd jesteśmy, bo się nas nie pytaliście. A więc, jesteśmy z Polski. – odpowiedziała na pytanie Nikola - Jakbyście widzieli gdzie mieszkałyśmy, normalnie byście nie uwierzyli. Wszędzie daleko, nawet do głupiego sklepu, czy piekarni. Ale na szczęście się wyrwałyśmy z tej dziury i przyjechałyśmy tutaj. Jednak nie na długo. Tylko  do końca wakacji.

- Co tak krótko? – zapytał się Louis z lekkim rozczarowaniem.

- Coś taki zdziwiony. Miałeś nadzieję, że już nigdy nie wyjedziemy. – uśmiechnęła się Nikola w jego stronę, a po chwili wybuchła śmiechem.

- No miałem – zrobił smutną mimikę twarzy. Teraz nie tylko Nikola się śmiała, lecz również inni, którzy przysłuchiwali się ich rozmowie.

- No, ale wiesz w każdym momencie, może nas coś tu zatrzymać. A jakbym tak nagle stała się gwiazdą i miała tysiące, albo miliony fanów?

- Już to widzę. – zaśmiał się pod nosem Tomlinson.

- Jak ty śmiesz tak mówić? – podeszła do Louisa i popchnęła go, a Louis upadł twarzą na ziemię.

- Uspokójcie się. Zachowujecie się jak dzieci – oznajmił Liam, który miał już dość obrażania się ze strony Nikoli i Lou.

Wracając do domu, zorientowali się, że całą noc przesiedzieli w mieście. A kiedy dochodzili już do rezydencji chłopaków zrobiło się jasno, ale pomimo tego nie byli zmęczeni. Pożegnali się ze sobą i każdy rozszedł się w swoją stronę.

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 6

CAŁUS ZAWSZE SPOKO

 

Dziewczyny przyszły w odwiedziny do chłopaków i od razu przyszła im do głowy zabawa w butelkę. Nikt nie był temu przeciw, więc zaczęli w nią grać. Wszyscy siedzieli w kółeczku, a w środku znajdowała się plastikowa butelka, którą każdy miał kręcić. Na początku kręcił Zayn i wypadło na Harrego.

- Prawda czy wyzwanie?

- Zaryzykuje i dam wyzwanie – powiedział chłopak z kręconych, brązowymi włosami trochę przestraszony.

Wiedział, że to co wymyśli Zayn, nie będzie raczej łatwe. Pewnie będzie kompromitujące, albo po prostu będzie kazał mu wyprostować włosy. Harry pewnie by tego nie wytrzymał i zrezygnował z gry. Już raz ktoś mu to zrobił. Nie był raczej szczęśliwy.

Zayn długo myślał nad wyzwaniem, lecz w końcu wymyślił, że będzie musiał zrobić im tutaj striptiz. Harry nie był tym ucieszony, jednak zrobił to. Dziewczyny śmiały się od ucha  do ucha, a chłopcy robili mu potajemnie zdjęcia, które później będą pewnie buszowały po Internecie.

Następnie Harry zakręcił pustą butelką i wypadło na Nialla. Ten ucieszony wybrał również wyzwanie, ponieważ nie lubił odpowiadać na pytanie związane z jego życiem prywatnym. Od razu na twarzy Stylesa pojawił się wielki banan, było widać, że to co wymyślił nie będzie w żadnym wypadku łatwe.

- Masz pocałować Nikolę, ale nie w policzek tak jak pewnie zamierzać zrobić, tylko w usta – zaśmiał się pod nosem złowieszczo i popatrzył się na dwójkę siedzących koło siebie nastolatków.

Blondyn przybliżył się bliżej Nikoli, jego głowa była coraz bliżej jej. Było słychać bicie ich serc. Nagle ich usta złączyły się w jedność, a Zayn nie mógł na to patrzyć. Poczuł, że już nie ma u niej szansy. Justyna siedząca tuż obok, dotknęła jego dłoni i się uśmiechnęła do niego, dając tym gestem znak, że wszystko będzie dobrze i nie warto się jeszcze poddawać. Kiedy blondyn przestał całować Nikolę, ona tylko przygryzła wargę.

- Gorąco było – skomentował Louis, który od jakiegoś czasu siedział spokojnie, nie odzywając się do nikogo, jakby coś odebrało mu mowę, albo raczej ktoś.

Nie odrywał on od Justyny wzroku, a ona nie popatrzyła się na niego ani jeden raz, jakby jego twarz była dla niej okropna. Jednak wcale tak nie było, po prostu była przejęta zbyt bardzo Zaynem i jego uczuciami do swojej siostry oraz jej  byłym, który olał ją.

 Kiedy przestali już grać w butelkę usiedli sobie na kanapie w pomieszczeniu, które przypominało kino. Był wielki telewizor na jednej ze ścian, a na środki znajdowały się dwie kanapy na całą szerokość pomieszczenia. Dziewczyny czuły się jak  u siebie. Przyzwyczaiły się do ich osoby i już nie widzą tego, że oni są sławni. Po prostu są przyjaciółmi, którzy wiedzą o sobie prawie wszystko i zakochanymi w sobie dzieciakami.

- Może coś zaśpiewacie dla nas – zaproponowała Nikola i skierowała wzrok na gitarę, która stała obok niej. Podała im ją i nie mogła się doczekać koncertu na żywo chłopaków, którzy należeli do jednego z największych boysbandów na świecie.

Śpiewać zaczął Harry, a Niall grał na gitarze spokojną melodię, która rozbrzmiewała po całym pokoju.

Cóż, opowiem wam historię

O dziewczynie i chłopaku

On zakochał się w swojej najlepszej przyjaciółce

Kiedy ona była w pobliżu

Nie czuł nic oprócz szczęścia

Ale ona była załamana

I to sprawiało, że tego nie zauważyła

Ale nigdy nie wierzyła

Że miłość może ją odpowiednio potraktować

Po Harrym śpiewał Zayn, z którego twarzy nie schodził uśmiech, chociaż czuł się w środku okropnie. Nie mógł zapomnieć tego widoku całującej się Nikoli z Niallem. To było zbyt krzywdzące. Ale starał się o tym wszystkim nie myśleć.

Ale czy wiedziałaś, że cię kocham?

Czy nie byłaś tego świadoma?

Jesteś uśmiechem na mojej twarzy

I nigdzie się nie wybieram

Jestem tutaj, by cię uszczęśliwić

Jestem tutaj by zobaczyć twój uśmiech

Od dłuższego czasu chciałem ci to powiedzieć

Nagle wszyscy zaczęli śpiewać, a dziewczyny czuły się jakby były w niebiosach i jakby już im nic złego w życiu nie miało się stać.

Kto sprawi, że się zakochasz?

Wiem, że na drodze do twojego serca stoi mur

Wcale nie musisz się bać, och, kochanie

Ale nie odlecisz, dopóki sobie na to nie pozwolisz

Nie odlecisz, jeśli pozwolisz sobie upaść

Ostatnią zwrotkę śpiewał Louis nie odrywając wzroku od Justyny, która siedziała naprzeciwko jego. Czuł się tak, jakby śpiewał do niej, jednak miał nadzieję, że tego nie zauważy.

Złapię cię, jeśli upadniesz

Złapię cię, jeśli upadniesz

Złapię cię, jeśli upadniesz

Ale jeśli rozłożysz skrzydła

Możesz odlecieć ze mną

Ale nie odlecisz, dopóki sobie na to nie pozwolisz

Nie odlecisz, jeśli pozwolisz sobie upaść

Dziewczyny po ostatnim słowie Louisa zaczęły bić brawa i wiwatować. A chłopcy się tylko ukłonili oraz podziękowali za uwagę. 

***

Piosenka - Fall - Justin Bieber