Rozdział 12
O krok przed śmiercią
Otwierając różne strony plotkarskie, Nikola natknęła się na artykuł o nich. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. Jedyne co jej się rzucało w oczy to duży nagłówek „Kim są te tajemnicze dziewczyny? Czy 1D czuje coś do nich?”. Nacisnęła przycisk czytaj dalej i zobaczyła zdjęcie jej, Justyny oraz chłopaków, oraz Justyny trzymającej za rękę Louisa.
Ostatniego wieczoru na czerwonym dywanie, chłopcy z zespołu One Direction byli widziani w towarzystwie dwóch, pięknych dziewczyn. Kim one są? Każdy zadawał sobie to pytanie, ale nikt nie wiedział jaka jest odpowiedź. Trzymanie się za ręce, czułe gesty, spojrzenia pełne troski, czy to coś oznacza. Czy Louis ma nową dziewczynę? Jednak kim by była ta druga dziewczyna? Te pytania zostaną, chyba bez odpowiedzi.
Nagle koło Nikoli pojawiła się Justyna i popatrzyła na to co czyta jej siostra. Zobaczywszy to, zamknęła klapę od laptopa, który znajdował się na kolanach blondynki, tym samym przerywając jej czytanie artykułu.
- Mieliśmy dać sobie z nimi spokój. A najlepiej będzie jeśli wrócimy z powrotem do domu. To miasto tylko przypomina mi o nich. Lepiej wyjechać wcześniej, niż zwlekać z tym w nieskończoność.
- Ale przed tym wszystkim chciałabym, ostatni raz zwiedzić jeszcze to miasto. Jeśli nie chcesz ze mną iść, to pójdę sama, a jak wrócę, to zacznę się pakować.
Justyna nie miała ochoty udać się na spacer po okolicy, więc została sama w domu, a Nikola wzięła torebkę i udała się samotnie do centrum miasta. Podążając ulicami, myślała o tym, że musi opuścić to miejsce i zostawić tutaj część siebie. Nie zapomniane momenty w tym miejscu sprawiały, że poczuła się jak w domu. Myśl o tym, że musi wrócić do Polski, dołowała ją. Nie chciała się do tego przyznawać, ale zakochała się. Jego oczy śniły jej się po nocach i nie mogła opuścić tego miejsca, nie żegnając się z nimi. Lecz obiecała Justynie, że nie będzie się do nich zbliżyć i postanowiła dotrzymać słowa. Chciała im wszystko wyjaśnić i powiedzieć dlaczego postanowiły ich opuścić, lecz nie miała nawet siły tego zrobić, gdyż wie, że przywiązali się oni do nich. Nie chciała ich zranić i tak już wystarczająco dużo przeszli.
Dochodząc na miejsce, oglądała witryny sklepów. Miała ochotę coś zakupić, jednak nie miała siły wchodzić do środka żadnego sklepu. Podeszła do oka Londynu i przypominając sobie momenty spędzone właśnie tutaj, poczuła jak w jej oku pojawiła się łza. Wytarła ją tym samym siadając na ławce w parku. Kłótnia z Louisem. Wszystko było takie piękne, lecz już jest po wszystkim. Nie mogła usiedzieć w jednym miejscu, ruszyła przed siebie. Wsiadła do autobusu i usiadła na siedzeniach znajdujących się na dachu. Oglądała miasto, lecz tym razem z innej perspektywy. Zawsze chciała się przejechać takim autobusem, lecz nie miała czasu zrobić tego wcześniej. Wychodząc z niego, podążyła prosto przed siebie. Kiedy chciała przejść przez pasy, po drugiej sronie zobaczyła stojącego Zayna, który patrzył się na nią. Chciała się do niego przytulić, a kiedy przybliżała się do niego, poczuła jak coś uderza ją z całej siły. Przeleciała przez samochód, który ją potrącił i wylądowała na ziemi, a on odjechał jakby nic się nie stało. Mulat podbiegł do niej i zaczął ją przytulać do siebie, sprawdzając jej tym samym tętno. Na początku miała otwarte oczy, lecz po chwili je zamkła. Jedyne co słyszała to płacz chłopaka. Zadzwonił po karetkę, chociaż trudno było mu wydusić jakiekolwiek z siebie słowo. Czekając, aż przyjedzie, trzymał dziewczynę mocno za rękę i powtarzał cały czas, że będzie lepiej. Trudno było mu uwierzyć w to co widział, nie mógł dopuścić do siebie, żadnej myśli związanej z jej śmiercią. Nie mógłby przez to przejść lekceważącą, gdyż chociaż, to rzadko ukazuje, to zakochał się w niej na zabój.

- Kocham cię, Nikola. Proszę nie umieraj. Nie rób mi tego – Zayn płacząc, starał się mówić do Nikoli. Chociaż to najgłupszy moment jaki mógł wybrać, to właśnie teraz postanowił jej wszystko powiedzieć. Wiedział, że nie słyszy tego, jednak to mu nie przeszkadzało. – Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz, że jeszcze będziesz z nami śmiała się i wygłupiała. Mam nadzieję, że to wszystko tylko mały wypadek, który niczym nie grozi.
Kiedy przyjechała karetka, wsadzili obolałą i nie przypomną dziewczynę do środka, jadąc z nią do szpitala. Zayn usiadł sobie obok lekarzy i starał się nie puszczać jej ręki. Chciał wszystkich poinformować o wypadku, jednak nie wiedział jak im to powiedzieć. Nie miał ochoty ich denerwować, ale powinni o tym wiedzieć, a przede wszystkim Justyna. Dojeżdżając na miejsce, wzięli Nikolę na prześwietlenie, a Zayn usiadł w holu na jednym z krzeseł. Wyciągnął z kieszeni od spodni telefon i na ekranie wystukał numer Justyny. Na początku nie odbierała, jednak po kilkunastym dzwonieniu odebrała, trochę wkurzona.
- Tak, słucham?
- Jestem właśnie w szpitalu, Nikolę potrąciło auto, ale na szczęście byłem na miejscu wypadku i zadzwoniłem po karetkę. Teraz jesteśmy w szpitalu w środku miasta, jest na jakiś badaniach. – Justyna poczuła jak jej nogi się uginają. Nie mogła w to uwierzyć. Myślała, że robi sobie z niej żarty, jednak jego ton był poważny.
- Za chwilę będę – powiedziała kończąc rozmowę z Zaynem i tym samym wychodząc z mieszkania. Szła przed siebie, nie zwracając uwagi na nic. Jedyne co chciała, to jak najszybciej dojść na miejsce. Nie chciała tracić czasu, na dzwonienie po taksówkę i tak na nogach szybciej by doszła do szpitalu.
Przed wejściem do szpitala spotkała się z Liamem, Harrym, Niallem i Louisem. Chociaż nie chciała już ich więcej widzieć, to postanowiła zrobić to dla Nikoli. Ich obecność byłaby dla niej bardzo pomocna, gdyż wsparcie przyjaciół w trudnych chwilach jest ważne. Przywitała się tylko z nimi i od razu weszła do środka, gdzie zobaczyła siedzącego chłopaka, który czekał z niecierpliwością na wyniki dziewczyny, która bardzo dużo dla niego znaczyła.
- Jak się czujesz? – zapytała się przyjaźnie Zayna, którego mimo wszystko darzyła koleżeństwem. Pomógł on jej przetrwać w najgorszych momentach. Nie chciała go opuszczać, lecz kierowała się instynktem. Robiła to wszystko dla Louisa, nie chciała go już więcej ranić, jednak z powrotem wróciła i raczej jej plany są już nieważne. Najwyższy moment zmierzyć się ze wszystkim.
- Staram się trzymać, ale ja ją zbyt bardzo kocham, nie chcę żeby odeszła – skierował wzrok w dół. Wiedział, że chłopcy patrzą się na niego ze zdziwieniem, ponieważ nie byli świadomi tego, że czuję coś on do Nikoli, oprócz Louisa, który odbył kiedyś rozmowę z Zaynem, w której dowiedzieli się nawzajem o swoich uczuciach.
- Zobaczysz wszystko będzie dobrze. – przytuliła się do niego, a z ich oczu płynęły słone łzy. Czuła się tak samo jak on. ona była dla niej tak samo ważna, jak dla niego. Przecież są siostrami, które mimo wszystko trzymają się razem i spełniają swoje marzenia.
Po pełnej godzinie przez wielkie drzwi wyszedł mężczyzna i skierował się w ich stronę. Był wysoki, jego oczy były duże i niebieskie jak płynący ocean. Miał podcięte na krótko włosy, a z jego twarzy nie schodził uśmiech. Na sobie miał założony fartuch, który nosili wszyscy lekarze w tym szpitalu. Był on biały, a na prawej stronie miał przypiętą etykietkę z napisem „Dr. Robert Chase”.
- Z Nikolą na razie dobrze. Wszystkie kości ma stłuczone i będzie musiała zostać w szpitalu na parę dni. Obawiamy się, że jej noga została złamana i będzie musiała nosić gips. Lecz najważniejsze jest to, że nie ma większych urazów. Na razie bardzo jest osłabiona. W tym momencie śpi, ale kiedy wstanie będziecie mogli do niej zajrzeć. Ale pamiętajcie, że jeśli coś się będzie działo macie wołać o pomoc. – poinformował ich, a kiedy już to zrobił opuścił ich, kierując się do kobiety, która wołała go.
- Nie było czym się martwić – powiedział Liam po odejściu lekarza, który zajmował się Nikolą.
Już nie był tak samo przejęty losem Nikoli, jak przedtem. Wiedział, że wszystko będzie dobrze, jeśli nie uszkodziła sobie żadnych organów ani czaszki mózgowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz