piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 11

KONCERT MARZEŃ

Część 1

 

Justyna i Nikola szykowały się na koncert. Ubrały najlepsze ciuchy jakie miały w szafie, wysokie obcasy i wymalowane podążały do miejsca, gdzie się umówili.

- Nie mogę uwierzyć, że przez taki krótki czas nasze życie odwróciło się do góry nogami. Gdyby ktoś powiedziałby mi, że spotkam ich, nie uwierzyłabym. Po prostu nie uwierzyłabym – powiedziała Nikola, idąc tuż obok Justyny, która była  ubrana w niebieską sukienkę, podkreślającą kolor jej oczu, a jej ciemne włosy były rozpuszczone. Wiatr powiewał nimi na różne strony.

- Ja też. Ale może, gdybyśmy ich nie poznały, moja relacja z Lou nie byłaby taka skomplikowana – oznajmiła Justyna, a po chwili zorientowała się, że Nikola o niczym nie wie. Nie wiedziała jak z  tego wybrnąć. Chyba po prostu zostało jej powiedzieć prawdę.

- O czym ty mówisz? – powiedziała zszokowana Nikola, otwierając szeroko oczy.

- O niczym.

- Jak to o niczym. Zakochałaś się w nim?

- Ja nie, ale on we mnie tak. Powiedziałam mu, że nic do niego nie czuję, a teraz czuję się, jakby przeze mnie runął mu świat. Zayn powiedział mi, żebym postarała się coś do niego poczuć, ale nie wiem czy to będzie możliwe. Gdy pomyśle o Sebastianie… Nie chcę być jeszcze raz skrzywdzona – Nikola przytuliła się do Justyny.

Nawet nie zauważyła czegoś dziwnego u Louisa, a przecież spędziła dziś z nim prawie całe popołudnie. Może po prostu nie chciał pokazać swojej słabości przed Justyną.

Kiedy doszły pod ich rezydencie, nacisnęły dzwonek do drzwi, jednak  nikt nie wychodził. Myślały już, że ich wystawili, chciały już się wracać z powrotem do swojego mieszkania, kiedy ktoś otworzył drzwi, a przez nie wydostawała się twarz blondyna, który nie wyglądał  w ogóle na przyszykowanego. Włosy miał ułożone w nieładzie, a na sobie  dalej miał ta samą przemoczoną bluzkę z gokartów.

- Jak ty wyglądasz? Przecież za półtorej godziny masz koncert.

- Wiem, ale musieliśmy posprzątać każdy zakamarek, ponieważ po koncercie mają przyjechać do nas nasi rodzice, a raczej nie będą zadowoleni z naszego bałaganu.

- Ale jeśli spóźnicie się na koncert, to fanki będą zawiedzione, a chyba tego nie chcecie. Pomożemy wam posprzątać, ale weźcie się za siebie – powiedziała Nikola, wchodząc do budynku, gdzie salon lśnił czystością. Poduszki na sofie były położone w rogach, w lustrzanym stoliku można było się przejrzeć, było po prostu jak nie w ich domu. Jednak jak podążyły na górę, tam wcale nie było tak pięknie.

Dziewczyny wygoniły ich do łazienek i postanowiły wziąć to w swoje ręce. Po czterdziestu minutach wszystko było już gotowe. Udali się do limuzyny, w której pojechali na koncert w centrum miasta. Kiedy byli na miejscu, wszędzie były tłumy fanek i reporterów. Wychodząc z pojazdu, wszyscy byli zdziwieni i podekscytowani widokiem dziewczyn, które pierwszy raz widzieli u ich boku. Zastanawiali się, kim one są.

- Czuję się tutaj, jakoś niekomfortowo, czuję się jakby wszystkie oczy były skierowane prosto na mnie. – powiedziała Justyna do Zayna, z którym najbardziej się kolegowała i odnalazła w nim swoją bratnią duszę.

- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, przecież jesteś z nami. A nimi się nie przejmuj, na ładne dziewczyny zawsze chętnie się patrzy. – skierował wzrok na Nikolę, która stała z drugiej strony, wygłupiając się z Niallem i Louisem. 

- Nie lepiej powiedzieć jej o swoich uczuciach, Zayn. Zachowujesz się jak zakochany jedenastolatek, a przecież jesteś już prawie mężczyzną.

- Nie martw się o mnie, ja sobie poradzę. A jak tam twój plan przybliżenia się do Lou, jak widać jakoś nie działa.

Justyna popatrzyła się na niego piorunującym spojrzeniem, tym samym udając się do swojej siostry i chłopaków znajdujących  się w jej pobliżu, którzy czuli się tak swobodnie w odróżnieniu od niej. Wszyscy robili im zdjęcia i prosili o autografy, a oni zagadywali do nich jakby znali ich od wieków. Nie wstydzili się, byli po prostu sobą.

- Jak tam? – przybliżyła się do Louisa Tomlinsona i poparzyła mu prosto w oczy, jednak on od razu skierował wzrok w inną stronę

- Dobrze, a u ciebie?

- Widzę przecież, że nie jest dobrze. – złapała go za rękę, ale on odsunął się od niej, jakby nie chciał czuć jej dotyku na swojej skórze i jej bliskości - Nie musisz mnie oszukiwać. Zraniłam cię, a ty mówisz, że u ciebie dobrze.

- A co mam powiedzieć, że nie mam już ochoty żyć, że każde spotkanie z tobą, sprawia, że po mojej głowie chodzą wypowiedziane przez ciebie słowa. Myślisz, że tak łatwo jest udawać przed wszystkimi, że jest dobrze, chociaż wcale tak nie jest.

- A ty myślisz, że tak łatwo jest zaufać komuś jeszcze raz. Nie wiesz, co ostatnio przeszłam. Dowiedziałam się, że mój były mnie zdradził, płakałam całymi nocami, nie mogłam o tym zapomnieć. Nie chciałam zostać jeszcze raz skrzywdzona. Zrozum to.

- Ale tym razem, nie zostałaś skrzywdzona ty, tylko ja. – ominął Justynę szerokim łukiem i udał się wraz z resztą chłopaków za kulisy, a ona dalej stała jak wryta, jednak Nikola obudziła ją z transu. Po chwili obie podążyły do miejsca, z którego będę mogły oglądać spokojnie koncert i nikt nie będzie im przeszkadzał. Tuż obok nich znajdowała się rodzina chłopaków, która pewnie przyjechała na ich koncert.  Zayn, Louis, Harry, Liam i Niall weszli na scenę, a jedyne co było słychać, to wrzaski fanek, które były ucieszone świadomością, że widzą ich na własne oczy i mogą usłyszeć ich na żywo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz