czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 2

NIEBIESKOOKIE DZIEWCZYNY MAJĄ SZCZĘŚCIE


 - Justyna! Nie mogę nigdzie znaleźć mojej parasolki!

Siostry miały zamiar przejść się po okolicy, jednak zaczął padać deszcz, a nigdzie nie mogły znaleźć parasolek. Przeszukały wszystkie walizki, które miały ze sobą. Na ich szczęście albo raczej nieszczęście znalazły je na dnie ostatniej torby. Była ona w niewielkich rozmiarach i nie wpadło do głowy dziewczyną, że tam je włożyły. Kiedy chciały już wychodzić, nagle deszcz przestał padać, a na niebie z pomiędzy chmur wydostało się słońce. Zdenerwowane ową sytuacją nie zwracając uwagi czy zastanie je deszcz, czy zacznie kołysać mocno liśćmi na drzewach, wyszły z hotelu i podążały nieznanymi ścieżkami mając nadzieje, że w końcu dotrą na główny rynek w Londynie.

Szły rozmawiając o chłopakach, gwiazdach i modzie. Postanowiły, że wraz z nowym miastem zmienią swój image. Miały trochę pieniędzy, bo od dwóch lat pracowały w restauracji jako kelnerki. Zarabiały niewiele, jednak uzbierało się trochę po dwudziestu czterech miesiącach ciężkiej charuwy.

Pierwszą rzeczą jaką chciały zrobić dzisiejszego dnia to udać się do jakiekolwiek sklepu, ale żadnego nie było w okolicy. Były same ogromne domy i parę rezydencji.

Nikola zrezygnowana zaczęła iść tyłem przed Justyną z nadzieją, że dziewczyna oznajmi jej, gdy ktoś będzie szedł. Nie było prawie ludzi na ulicy, tylko po asfalcie przemieszczały się auta. Jednak jej przewidywania się nie spełniły.

Wpadła na chłopaka, który szedł z czwórką swoich przyjaciół. Dziewczyna się zarumieniła spojrzawszy w oczy blondyna. Po chwili zorientowała się, że to są ci sami nastolatkowie z zespołu „One Direction”.

- Następne szurnięte fanki, biegniemy! – powiedział Louis szykując się do biegu, ale po chwili zrezygnował, gdyż wszyscy popatrzyli się na niego niepokojącym spojrzeniem. – Albo nie.

- Wy jesteście… - zaczęła się jąkać Nikola, jednak nie mogła dokończyć zdania, gdyż przerwał jej młodzieniec, który miał ochotę przed nimi uciekać.

- No wiemy, wszyscy to wiedzą, jak można nie wiedzieć, co to są za głupki. Oczywiście oprócz mnie, ja jestem tutaj najmądrzejszy. – ostanie zdanie powiedział przybliżając swoją lewą rękę w stronę ust robiąc gest, dzięki któremu nikt miał nie usłyszeć powiedzianych przez niego słów, jednak coś mu się nie udało.

-Jeśli ty jesteś mądry, to ja jestem chyba święty – Objął go ramieniem Liam i obdarował Justynę oraz Nikole serdecznym uśmiechem. Chłopcy nie uważali, że są one chociażby odrobinę niebezpieczne, chociaż z tego co było widać lubiły ich,  to nie próbowały rozszarpać ich na strzępy, ani włożyć swoich telefonów do ich kieszeni od spodni mając nadzieje, że się jeszcze spotkają. Według nich takie dziewczyny nie mają możliwości lepiej ich poznać, gdyż oni nie mają innego wyjścia tylko uciekać.

-A tak poza tym nazywam się Justyna, a to jest moja młodsza siostra Nikola - Odparła dotąd milcząca szatynka w stronę młodzieńców.

Cały zespół przedstawił się  i zaczęli rozmawiać o sobie nawzajem. Dziewczyny dowiedziały się wiele ciekawych rzeczy od boys-bandu, które postanowiły zachować tylko dla siebie.

-Miło było was poznać ale musimy już iść bo za 30 minut umówiliśmy się na nagranie nowej piosenki na płytę. - rzeknął Zayn żegnając się z nastolatkami.

Odchodząc Louis szepnął do ucha Justynie mówiąc: „Chciałbym cię jeszcze kiedyś zobaczyć, może los da mi drugą szansę, żeby zrobić lepsze wrażenie”. Uśmiechnął się w jej stronę, a na jej bladych policzkach pojawiły się rumieńce. Dołączył on do swoich przyjaciół machając dziewczyną z daleka.

-Co on ci powiedział? – zapytała się Justyny z zaciekawieniem Nikola, przybliżając się do niej bliżej. Jednak ona nic nie odpowiedziała tylko uśmiechnęła się pod nosem.

Zayn, Harry, Liam, Niall i Louis spóźnieni na nagranie wybiegli jak najszybciej z auta, w którym się  znajdowali, wchodząc do budynku, a następnie kierując się w stronę studia nagraniowego. Na krześle siedziała wkurzona menadżerka, a obok niej mężczyzna odpowiadający za cały sprzęt muzyczny.

-Jak zawsze spóźnieni! Wchodzić do środka i nagrywamy mamy tylko 30 minut, a zostało nam nagrać jeszcze dwie piosenki, a wszystkie następne godziny są już zajęte więc do roboty! - oznajmiła podnosząc do góry kubek z gorącą kawą.

Posłuchali kobietę i zrobili wszystko co nakazała im zrobić jednak po nagranej piosence, Louis był nieobecny i  nie mógł się skupić na śpiewaniu. Jedyne o czym myślał to niebieskie, duże oczy dziewczyny w które się w paczył w czasie ich rozmowy na spacerze.

-Louis, przestać mieć głowę w chmurach i zaśpiewaj to chociaż raz dobrze. - zatrzymała nagrywanie kobieta o średnich, brązowych włosach mówiąc do najstarszego chłopaka - Jeśli zaśpiewasz teraz dobrze obiecuję, że zabiorę cię do restauracji, która serwuje jedynie potrawy z marchwi, a jeśli to cię nie skusi to już nie wiem co mogę jeszcze zrobić.

Zaczęli śpiewać ponownie, a Tommo postanowił nie myśleć o Justynie chociaż na te parę minut. 

Nie możesz pójść do łózka bez kubka herbaty

I może to jest powód, przez który mówisz przez sen

I wszystkie te rozmowy są tajemnicami, które trzymam

Chociaż wcale nie mają sensu

Po ciężkich staraniach się udało, a wszyscy ucieszeni wrócili z powrotem do domu. Chłopcy byli ciekawi co skrywa przed nimi Louis, ale on nie chciał nic powiedzieć. Podejrzewali, że prawdopodobnie się zakochał jednak nie mieli pojęcia w kim. Louis często był skryty w takich tematach,  lecz prędzej czy później  i tak się dowiedzą. 

***

Miłego czytania! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz