czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 3

NIE ZADZIERAJ Z BLONDYNEM

Harry z Niallem prowadzili zawziętą walkę o miejsce na sofie, podczas X-Factora grając w papier, kamień, nożyce. Jednak  ich walka nie mogła się doczekać końca, gdyż bez przerwy kasowali sobie punkty i grali od początku.

- Pozwól mi wygrać, Niall. Teraz moja kolei ty ostatnio tam siedziałeś , a ja musiałem na podłodze do teraz bolą mnie pośladki.

- Harry, ty nie jesteś pępkiem świata, jeśli chcesz  mieć wygodne miejsce to przynieś sobie poduszkę, może ona ochroni twoje pośladki. – zaśmiał się złowieszczo blondyn i zajął miejsce tuż obok Zayna i Liama. 

Zrezygnowany chłopak o kręconych włosach usiadł sobie na podłodze koło Louisa, który siedział zamyślony. To było nie podobne do niego, gdyż często rzucał popcornem do góry albo biegał przed telewizorem wykrzykując imię zawodnika, który według niego powinien zostać dalej w programie.

Nie tylko on zauważył to lecz również jego przyjaciele dumnie siedzący na sofie.

-Louis, jeśli coś cię trapi to powiedź. Nie będziemy się, przecież z ciebie śmiać. Jesteś naszym przyjacielem, a przyjaciele sobie ufają i pomagają w trudnych momentach.- Harry przytulił Louisa paczącego się w dół.

- Nic mi nie jest chłopcy. Po prostu nie mam dzisiaj humoru na wygłupy. Wiem, że to jest podejrzane, ale dzisiaj jest finał i nie chce, żeby John odpadł on ma taki talent, bardzo go polubiłem. – skłamał Louis udając, że poczucie humoru mu się poprawiło.  Jednak wcale tak nie było. Spodobała mu się  Justyna, lecz możliwe jest, że nigdy się już nie spotkają.

- A może chcesz sobie usiąść na sofie, może obok Liama i Zayna humor ci się poprawi, Niall i tak się nie obrazi – pokazał język w stronę blondyna o niebieskich oczach, śmiejąc się pod nosem.

Niall zezłoszczony przybliżył się do Harrego, a ten zaczął uciekać. Biegali po całym domu, krzycząc i wyzywając siebie nawzajem. Jednak po chwili oby dwoje nie mieli siły, lecz żaden z nich się nie poddawał.

- Kiedyś cię dorwę, a kiedy nadejdzie taki dzień to pożałujesz, że ze mną zadarłeś! – wrócił z powrotem do oglądania grożąc najmłodszemu z przyjaciół. 

 

Justyna i Nikola wychodziły właśnie ze sklepu, gdzie wykupiły wszystkie najnowsze ciuchy. Gdyby miały pewnie więcej pieniędzy to by wykupiły cały sklep. Nikola zdecydowała że jej nowy styl będzie polegał na tym, iż przez większość czasu będzie chodziła w butach na obcasach, dopasowanych jeansach oraz zwiewnych bluzkach, a za to Justyna chociaż nienawidziła swoich nóg postanowiła że będzie chodziła w sukienkach, jednak nie pożegna się z noszeniem różnego rodzaju spodni.

Zmęczone przymierzaniem ciuchów postanowiły odpocząć sobie w barze, gdzie nie było żadnych ludzi oprócz kelnera, który stał za ladą. Zamówiły coś do picia, a następnie poszły zwiedzić miasto. Jednak nie miały siły, aby zapoznać się z całym miastem. Wróciły do domu, zjadły kolacje i wyczerpane położyły się na łóżkach. Justyna nie mogła zasnąć, bo po jej głowie chodziły bez przerwy wypowiedziane przez Louisa Tomlinsona słowa. Nie miała pojęcia co miał  na myśli, wiedziała jedynie,  że chłopak chce się jeszcze raz z nią spotkać. Za to Nikola bez słowa znalazła się zdała od rzeczywistości i zapadła w głębokim śnie. 

 

Chcę, żebyś mną wstrząsnęła,

Wstrząsnęła, wstrząsnęła, yeah

Chcę, żebyś mną wstrząsnęła,

Wstrząsnęła, wstrząsnęła, yeah

Chcę, żebyś uderzyła ciężki metalowy pedał

Pokazała, że ci zależy

Chcę żebyś mną wstrząsnęła,

Wstrząsnęła, wstrząsnęła, yeah

Śpiewał Niall, kiedy na dole było cicho, gdyż wszyscy spali jeszcze smacznie w swoich łóżkach, ale i tak jego śpiew roznosił się echem po całym budynku. Nagle z góry można było usłyszeć wrzaski jednego z jego kumpli. Zszedł na dół i zaczął się na niego wydzierać.

- Panie Horanie, niektórzy o ósmej rano chcą jeszcze spać, więc zamknij ten ryj najlepiej jedzeniem i spróbuj być cicho przez jakąś godzinę. A tak poza tym wiesz, że cię kocham. – Zayn uśmiechnął się do Nialla, który przeszkodził mu we śnie, w którym był jednym z Power Rangers i próbował zabić jednego z olbrzymich potworów. Jednak mu się nie udało, bo śpiew blondyna obudził go.

- Zayn, przepraszam, a tak poza tym fajna piżamka – brunet był ubrany w zielony dwuczęściowy kostium z dużymi niedźwiadkami, które wyglądały jakby się śmiały.

Chłopak spojrzał się na siebie i zaczął się śmiać ze swojego stroju, który dostał rok temu od mamy na urodziny.

- Pewnie gdy szedłem zmęczony spać pomyliłem sobie piżamy i ubrałem tą. Chyba będzie lepiej jeśli się przebiorę. - Mulat wrócił z powrotem do swojego pokoju ubierając na siebie swoje ulubione dresy.

Niall za to w tym czasie grał jak najciszej na gitarze melodie jednej ze swoich ulubionych piosenek. 

 

Chłopak nachylił się lekko i pocałował Eve w  policzek. Dobrze, że był mróz i jej policzki były czerwone od zimna, bo tak to by było widać, że zalewa się rumieńcami. Wszystko wyglądało wspaniale, nawet śnieg spadający prosto na nich. Wyglądali jak prawdziwi zakochani, patrzyli sobie w oczy i uśmiechali się szepcząc sobie słodkie słówka.

- Pa – powiedział Mark żegnając się z dziewczyną po długiej rozmowie dotyczącej ich związku. – Nie mogę się doczekać jutra i naszej randki, zobaczyć, ze ten dzień będzie wyjątkowy – szepnął jej do ucha.

Jednak ona nic nie odpowiedziała,  przygryzając wargę i patrząc się jak chłopak odchodzi w dal machając jej na pożegnanie. Eva miała szczęście, że spotkała takiego mężczyznę.

- Nic ciekawszego w telewizji nie idzie, że oglądasz takie romansidła – zaśmiała się Justyna siadając obok ciemnej blondynki, która z zaciekawieniem oglądała serial, w którym odgrywała się właśnie jedna z miłosnych scen.

- A żebyś wiedziała, że nie. – wyjęła z miski garść popcornu i zaczęła go jeść. – Może gdzieś wyjdziemy?

Zadała pytanie Justynie, która siedziała w piżamie, a włosy miała ułożone w nieładzie. Wyglądała jakby nie spała całą noc. Ułożyła się wygodnie na sofie i odmówiła Nikoli.

- To pójdę sama – oznajmiła biorąc do ręki torebkę i wychodząc. 

***

 Przeczytacie - skomentujcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz