czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 8

PRAWDA NAPRAWDĘ BOLI


Louis biegając po okolicy, wpadł niechcący na Justynę, która rozmawiała z kimś przez telefon. Nie zauważył jej, ponieważ był zapatrzony w ziemię i był tak zmęczony, że nie miał siły nawet podnieść głowy do góry.

- Przepraszam – odparł chłopak, a Justyna w tym samym momencie rozłączyła się i popatrzyła się na szatyna.

- Przyjmuje przeprosiny, ale następnym razem postaraj się w nikogo nie wpadać – uśmiechnęła się do niego szeroko, a on odwzajemnił jej uśmiech.

- Postaram się. Może masz ochotę przejść się ze mną po okolicy? – zaproponował, zmieniając tym samym temat rozmowy.

- Tak, pod warunkiem, że nie będziemy biegli – popatrzyła się na swoje buty. Te same miała ubrane wczorajszego wieczoru, kiedy byli zwiedzić Londyn.

Szli przed siebie. Zatrzymali się dopiero przy alejce niedaleko jej mieszkania. Usiedli na jednej z ławek i pogrążyli się w niekończącej rozmowie. Justyna czuła się przy nim swobodnie, jakby był jej najlepszym przyjacielem od wieków i nie bała się niczego mu powiedzieć. Chociaż jedyne co przed nim ukryła, to, to, że ostatni jej chłopak, bardzo ją zranił i przez to czuje się okropnie, jakby straciła pewność siebie. Postanowiła na razie zostawić to dla siebie. Jedyne osoby, które o tym wiedzą, to Nikola i Zayn, któremu wypłakała wszystkie smutki na ramieniu.

Nagle Louis złapał ją za dłoń i popatrzył jej prosto w oczy. Dziewczyna była przerażona, nie wiedziała co ma zrobić. Poczuła się jak ostatniej nocy, kiedy niechcący dotknął jej dłoni.

- Chciałem, ci powiedzieć, że od kiedy cię spotkałem, sprawiłaś, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Nie mogłem przestać myśleć o tobie i dalej nie mogę.  Bez ciebie nie mogę żyć. Twój czarujący uśmiech, twoje niebieskie oczy oraz twoje długie, brązowe włosy, sprawiają, że czuję się jakbym był w niebie, a ty byłabyś moim aniołem. Po prostu zakochałem się w tobie – Justyna nie mogła uwierzyć w to co powiedział. Patrzyła się na niego, ale nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. – Jeśli nie odwzajemniasz moich uczuć, powiedz mi to. To lepsze niż kłamstwo. Zniosę to.

- Louis. – zaczęła, lecz dalej nic nie powiedziała, jakby nagle wszystkie słowa uwiezione były w jej gardle.  – Nie chcę cię zranić.

- Więc nic do mnie nie czujesz. Wiedziałem. Dla ciebie starałem się być lepszym człowiekiem, starałem się zachowywać poważnie. Jednak nic to nie dało.

- Przepraszam. Po prostu przepraszam. Ale nie mogę kierować swoimi uczuciami. To co czuję, nie zależy ode mnie. – Justyna chciała przytulić Louisa, jednak on wstał, popatrzył się na nią i poszedł dalej kierując się z powrotem do swojego domu.


Chłopcy siedzieli na kanapie, śpiewając piosenki. Mieli właśnie próbę, jednak nie mogli jej odbyć do końca, bez jednego z członków zespołu. Nagle przez drzwi wszedł Louis, który wyglądał na przygnębionego i zagubionego. Usiadł sobie obok nich, lecz nawet się nie przywitał. W głowie chodziły mu tylko słowa Justyny, które wypowiedziała i tym samym sprawiła, że serce Louisa pękło na tysiące kawałków.

- Coś ci się stało, Lou? – zadał mu pytanie Niall, który siedział tuż obok niego.

- Moje życie runęło. Nie mam już po co żyć. – powiedział przykrywając swoją twarz poduszką, która leżała pod jego ręką.

- Nie wygaduj takich bzdur, masz przecież fanów oraz nas – zaczął go pocieszać Liam. Otoczył go swoim ramieniem i podniósł jego głowę do góry. – Nie poddawaj się tak szybko. Wszystko może się jeszcze poukładać po twojej myśli.

- Raczej nie. Ona mnie nigdy już nie pokocha. – Z jego oczu poleciała jedna łza. Chciał zostać sam i przemyśleć to wszystko. Może posłucha rady Liama, może nie warto się tak szybko poddawać. 

 


 

Otworzył zeszyt z piosenkami i wyrwał tekst napisanej przez niego piosenki zadedykowanej Justynie, wyrzucając go przez okno. Napisał tam wszystko co czuł, jednak tekst dalej pozostanie w jego głowie. Nie da się zapomnieć o takich rzeczach, jeśli widuje się ją codziennie i każde słowa przypominają się, patrząc na jej uśmiechniętą twarz, która nigdy nie jest smutna.

Nagle do jego pokoju wszedł Harry, siadając sobie obok niego na łóżku. Nie chciał się narzucać, jednak był strasznie ciekawy, o co chodziło Louisowi. 


- Czemu jesteś taki zrozpaczony, ktoś ci złamał serce? – zapytał się chłopaka, który się nawet na niego nie popatrzył od kiedy wszedł do pomieszczenia, w którym się znajdował.  – Każdy przechodzi przez złe chwile w życiu, ale nie wszyscy się w sobie zamykają, jak ty. Nie lepiej wyżalić się komuś, czasami to pomaga. A jeśli nie chcesz mojej pomocy to po prostu powiedz.

- Zakochałem się w Justynie, ale ona nie odwzajemnia tego co do niej czuję. Jestem tylko dla niej przyjacielem, nikim więcej. – skierował wzrok na Harrego, a ten zaczął go pocieszać.

- Zobaczysz kiedyś zacznie inaczej czuć i wtedy będziecie razem. Zapamiętaj moje słowa i sobie je powtarzaj, wtedy poczujesz się lepiej, za każdym razem gdy będziesz ją widzieć. Nigdy przecież nie ma smutnego zakończenia, zawsze są tylko szczęśliwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz