Rozdział 7
NAJLEPSZA ZABAWA JEST NOCĄ
Na dworze robiło się już ciemno, światła uliczne oświetlały ulice. Ludzie znajdowali się już w swoich domach. Było słychać szczekanie psów, które porozumiewały się między sobą w swój własny sposób. Jednak właśnie teraz na spacer wybrała się siódemka przyjaciół, którzy kierowali się w stronę miasta. Było to strasznie daleko i już po dłuższej części drogi, Nikolę i Justynę zaczęły boleć nogi. Nic dziwnego jak miały ubrane dziesięciocentymetrowe szpile. Ale nie tylko one były zmęczone, ale również chłopcy. Wymyślili, że zatrzymają się w pobliskim barze. Usiedli sobie przy pustym, dużym stoliku, który musiał zmieścić ich wszystkich. Siedzieli przy oknie, gdzie był dobry widok na ulicę. Zamówili dużą pizzę kebabową, a kiedy ją zjedli postanowili ruszyć w dalszą podróż. Szli w krępującej ciszy, jedyne co było słychać do stukoty obcasów dziewczyn.
- Ile jeszcze będziemy szli? – powiedziała wyczerpana Justyna, pod którą nogi się uginały i nie miała siły dalej iść.
- Już jesteśmy blisko – pocieszył ją Liam, który szedł na całym przodzie i kierował nimi, gdzie mają podążać.
- Tylko tak mówisz – powiedziała brunetka. Zatrzymując się na chwilę, podtrzymała się drzewa i ściągła buty. – Idę boso, mam to gdzieś. Nie będę się męczyła. Już i tak za dużo wycierpiałam przez nie.
Wzięła szpilki do ręki i szła dalej. Nikola zrobiła to samo. Teraz szło im się sto razy lepiej. Kiedy doszły na miejsce. Pierwsze co zrobiły to udały się na London’s Eye, by zobaczyć widoki miasta z innej perspektywy. Cała konstrukcja świeciła na różne kolory. Weszli do jednej z kapsuł i usiedli sobie na ławce, znajdującej się po środku. Spoglądali przed siebie. Było romantycznie. Nagle Justyna poczuła jak ktoś dotyka jej dłoni. Przeraziła się i odwróciła wzrok. Nagle zobaczyła spoglądającego na nią Louisa. Uśmiechnęła się w jego stronę i przesunęła dłoń, jakby nie chciała tego. Chłopak odwzajemnił uśmiech, ale po chwili skierował wzrok na okna, które ukazywało miasto w kolorowym świetle.
Wychodząc udali się do parku znajdującego się tuż obok. Usiedli na trawie i zaczęli rozmawiać oraz dowiadywać się nowych rzeczy o sobie nawzajem.
- Wiesz co, tyle się znamy, a my dalej jeszcze nie wiemy skąd jesteście? – powiedział zaciekawiony Harry. – Czy to jakaś tajemnica? – zaśmiał się.
- Tak, wielka. Nie mówiłyśmy skąd jesteśmy, bo się nas nie pytaliście. A więc, jesteśmy z Polski. – odpowiedziała na pytanie Nikola - Jakbyście widzieli gdzie mieszkałyśmy, normalnie byście nie uwierzyli. Wszędzie daleko, nawet do głupiego sklepu, czy piekarni. Ale na szczęście się wyrwałyśmy z tej dziury i przyjechałyśmy tutaj. Jednak nie na długo. Tylko do końca wakacji.
- Co tak krótko? – zapytał się Louis z lekkim rozczarowaniem.
- Coś taki zdziwiony. Miałeś nadzieję, że już nigdy nie wyjedziemy. – uśmiechnęła się Nikola w jego stronę, a po chwili wybuchła śmiechem.
- No miałem – zrobił smutną mimikę twarzy. Teraz nie tylko Nikola się śmiała, lecz również inni, którzy przysłuchiwali się ich rozmowie.
- No, ale wiesz w każdym momencie, może nas coś tu zatrzymać. A jakbym tak nagle stała się gwiazdą i miała tysiące, albo miliony fanów?
- Już to widzę. – zaśmiał się pod nosem Tomlinson.
- Jak ty śmiesz tak mówić? – podeszła do Louisa i popchnęła go, a Louis upadł twarzą na ziemię.
- Uspokójcie się. Zachowujecie się jak dzieci – oznajmił Liam, który miał już dość obrażania się ze strony Nikoli i Lou.
Wracając do domu, zorientowali się, że całą noc przesiedzieli w mieście. A kiedy dochodzili już do rezydencji chłopaków zrobiło się jasno, ale pomimo tego nie byli zmęczeni. Pożegnali się ze sobą i każdy rozszedł się w swoją stronę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz